Pokazywanie postów oznaczonych etykietą szczęście. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą szczęście. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 22 listopada 2012

"Zrobiłem" zamiast "znowu się nie udało"


https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEhHhu4wIHI5Tne8mGWLMz5KFw_jI9k4ZgxNKNOYVKneltVu4m2R1D6BTVFBjAr0-CCZ6oRf_QEZVxoMm1tUby4ROyPuvQUUnfUN3ec2zvT5QI60sjFSTLvfT7Rf1mQSLiNB5aDj9XfXErE/s1600/dzialaj.jpgWyobraź sobie, że kończysz dzień w pełni usatysfakcjonowany. Pełen radości i energii, bo zrobiłeś to, co sobie rano założyłeś. Wykorzystałeś każdą okazję, kiedy tylko się zawahałeś, zaraz wybrałeś odpowiedni wariant. Czy to nie byłoby piękne uczucie? Móc powiedzieć "zrobiłem wszystko to, co chciałem!"?

Odpowiedź jest oczywiście prosta, a pytanie retoryczne. Gdybyśmy robili zawsze to, co tylko rano bądź wieczorem poprzedniego dnia sobie zakładamy, bylibyśmy najbardziej pełnymi sukcesu ludźmi na planecie. Ba, nie musiałoby to być codziennie; nawet gdybyśmy realizowali to, co kilka dni, sprawy wyglądałyby inaczej. Szczerze mówiąc, trudno wskazać mi kogokolwiek, kto by tak żył. Nie chodzi tutaj oczywiście o cele wyssane z palca, typu: "Dzisiaj zarobię 20 tysięcy", ale o realne postanowienia, typu: odwiedzę tego znajomego, nawiążę tę relację, przebiegnę 5 kilometrów, nie poddam się nałogowi oglądania wieczornych wiadomości etc. Znam tylko krótkotrwałe próby różnych osób, kiedy motywacji starczało tylko na kilka dni, a później wszystko wracało do "normy".


Dlaczego tak się dzieje? Bo nawyki zawsze są oporne i trudno je nam przezwyciężyć; jeżeli robimy coś tygodniami, miesiącami, latami, trudno w kilka dni to przestawić. Do tego potrzeba konsekwencji, a to jest największą próbą dla każdego.

Oczywiście wielcy ludzie, Ci, którzy osiągnęli sukces w konkretnej dziedzinie wcale nie byli perfekcjonistami. Dążyli oni swoją ścieżką, często zaniedbując inne drogi, typu edukacja. Ale właśnie dzięki poświęceniu i życiu z pasją, mogli się znaleźć tam, gdzie chcieli.

Uwielbiam to uczucie, kiedy kładę się i wiem, że to był udany dzień. Że zrobiłem to co chciałem, że jednak naprawdę można. Możemy to wiedzieć w teorii, ale kiedy w praktyce brakuje nam na to dowodów, to tak naprawdę umieramy. Wewnętrznie umieramy. Dlatego tak ważne jest, by iść ku górze, ku samodoskonaleniu i mówieniu "Zrobiłem, to, co chciałem!", a unikaniu "Znowu mi się nie udało".

Żeby tak się stało, trzeba przejść długą drogę walki z własnymi słabościami. Najlepiej zacząć w tym momencie od owego postanowienia. Drugą rzeczą jest to, że trzeba się zmusić. Stare nawyki będą o sobie dawać znać, ale nie można się im poddać. Przecież obok ucieka nam życie. Trzecia kwestia to odwaga w codziennym życiu. Nieważne co chcesz zmienić i jaką umiejętność czy nawyk wykształcić, odwaga zawsze jest niezbędna. Bywają sytuacje, że wahamy się tylko dlatego, że nie - wbrew pozorom - to samo wydarzenie wymaga głębokiej analizy, ale dlatego, że brakuje nam po prostu odwagi.

Z nawykami jest jak z mięśniami, kiedy ich nie trenujemy, zanikają. Zmiany nie są łatwe i to jest sprawa oczywista. Tylko - może nie wybitne - ale na pewno solidne jednostki cechuje to, że udaje im się znacząco zmienić. Nie jest prawdą, że ludzie się nie zmieniają. Zmieniają, jeżeli naprawdę tego chcą. Jeżeli do tej pory nie udawało Ci się zrealizować wszystkich założeń, postanów, że zrobisz coś, co od dawna odkładasz. Po prostu zrealizuj wszystko co sobie postanowisz danego dnia, mimo wszystko. Nagrodą będzie to, że po wszystkim poczujesz się jak król dnia. A to wystarczająca nagroda, bo co prawda uzależnienia są złe, ale akurat to jest nam jak najbardziej na rękę. Sukcesy i poczucie spełnienia powinno działać na nas, jak "woda na młyn"; jak zrobimy coś
dobrego, powinniśmy robić tego jeszcze więcej.

Życzę Ci uzależnienia od pozytywnego działania. Postaraj się, by kończyć dzień z radością wynikającą z zrealizowanych celów. Jeżeli potrzebujesz motywacji, przeczytaj poprzednie wpisy. Rada jest jednak prosta i jedna: Nie szukaj wymówek.

poniedziałek, 5 marca 2012

Jesteś architektem swojego życia

http://farm2.staticflickr.com/1128/1017673672_349809d75d.jpg
By flickr.com (Pixelinthebox)
Zapewne już niejednokrotnie spotykałeś się ze stwierdzeniem, że jesteś w pełni odpowiedzialny za swoje życie. Sam pisałem o tym, w kontekście metody Ho'oponopono, o której możesz przeczytać w wielu miejscach na tym blogu. Chciałbym teraz jednak przedstawić Ci całkowicie wzięte z życia przykłady, że jesteś odpowiedzialny w stu procentach za to kim będziesz albo kim nie będziesz.

Stwierdzenie, że jesteś panem swojego losu nie jest jakieś wyimaginowane. Zobacz: siedzisz obecnie przed komputerem i czytasz ten artykuł. To dobrze, bo nabywasz pewną wiedzę. Ale w tym samym momencie mógłbyś zrobić praktycznie wszystko! Mógłbyś wyjść przed dom i zacząć tańczyć, napisać do kogoś, wyjść na miasto, pouczyć się, odwiedzić znajomego, wyznać komuś swoje uczucie, przejść się, zainicjować jakiś projekt, zacząć robić to, co Cię kręci - masz tak naprawdę nieograniczony wybór.

W każdej chwili swojego życia masz możliwość zmiany, tego co Ci nie pasuje. I to nie jest wcale mowa o wewnętrznej sferze człowieka, ale o tym, co ma tuż przed nosem, co widzi w świecie materialnym. 

Wiesz co wyróżnia osoby, które osiągają sukces? Właśnie to, że mają świadomość, że mogą zrobić co tylko im się zapragnie i bez wahania inicjują pewne kroki, często ryzykowne czy kontrowersyjne. Oczywiście żeby dotrzeć do czegoś wielkiego nie wystarczy zrobić jednego ruchu, to długi proces, który skupia się na wierze i determinacji, ale nawet 1000 kilometrowa podróż rozpoczyna się od pierwszego kroku.

Życie mógłbym porównać do gitary. Możesz z niej wydobyć fantastyczne dźwięki, możesz zagrać praktycznie nieskończoną ilość solówek, możesz wymyślić melodię, jaka Ci się zapragnie. Możliwości masz praktycznie nieograniczone. Ale żeby to zrobić, musisz wiedzieć jakie struny i na jakich progach przyciskać. To taka teoria - w życiu Twoją teorią jest to co o nim wiesz; o sile wiary, o potędze podświadomości, o tym, że jesteś panem swojego losu - jeżeli ją znasz, możesz zagrać co i jak Ci się wymarzy, a przybliży Cię do tego praktyka, tak jak w rzeczywistości.

Możesz wybierać samotność, możesz wybierać przyjaciół, możesz wybierać szkołę, możesz wybierać co z sobą poczniesz na każdym kroku i w każdej chwili.Często brakuje jednak tego impulsu; siły, która rozpoczęłaby dany proces, daną zmianę. Ludzie tkwią w pewnych schematach i nie potrafią z nich wybrnąć, w pewnych kwestiach tyczy się to mnie i zapewne i Ciebie. Jednak wyobraź sobie, że czyniąc jeden krok mógłbyś wszystko zmienić niejako od ręki.

Jeżeli brakuje Ci motywacji, zachęcam do przeczytania wpisów poświęconych działaniu. A jeżeli już otrzymasz tego pozytywnego kopa, pamiętaj - jesteś architektem swojego życia. Wykorzystaj to i spróbuj zrobić coś przełomowego. To Twoja chwila.

sobota, 3 marca 2012

Siła muzyki i zwierząt

http://farm3.staticflickr.com/2795/4205885943_24df8c172f.jpg
By flickr.com (melinwonderland)
Wielu ludzi posiada jakieś zwierzę, jeszcze więcej słucha muzyki. Mimo iż są to podstawowe sprawy życiowe, to możemy sobie nie zdawać sprawy, jak wiele możemy im zawdzięczać.

O czym dokładnie mowa? Ano o naszych wibracjach. Jak wiadomo, kiedy mamy dobry nastrój, przyciągamy więcej miły rzeczy i zdarzeń. To taka woda na młyn; im lepiej wiedzie się nam w sferze duchowej, wewnętrznej, w sferze emocji, tym lepiej wygląda nasza rzeczywistość. Tylko co mają do tego zwierzęta i muzyka?

Zastanawiałeś/aś się kiedyś, ile zawdzięczasz swojemu pupilowi bądź danemu wykonawcy? Jeżeli nie, to spójrz na to z tej strony: kiedy tylko bawisz się ze swoim zwierzęciem bądź słuchasz ulubionej muzyki, poprawiasz swoje wibracje!

Niejednokrotnie zdarzało mi się, że podczas słuchania ulubionego zespołu, stawałem się radośniejszy, poprawiał mi się nastrój, patrzyłem na wszystko z innej perspektywy, czułem wręcz ciarki na plecach. Muzyka to fantastyczna metoda na polepszenie humoru, powiedziałbym wręcz, że to metoda lecznicza, która może nas wyciągnąć z najgorszego dołka i sprawić, że inaczej spojrzymy na świat. A za tym mogą pójść kolejne zmiany.

Podobnie jest ze zwierzętami. Wyobraź/przypomnij sobie, jak wracasz zmęczony bądź smutny po jakimś wydarzeniu do domu, a u progu czeka na Ciebie Twój pies, skacząc do Ciebie, liżąc Cię. Czy nie jest to miła chwila? Tak samo jak zabawa z naszym pupilem, wtedy możemy się zrelaksować i z miłością spojrzeć na pewne rzeczy, która płynie wprost od naszego przyjaciela.

Sam posiadam szczurzycę, której 'imię' przekształcam i zdrabniam na milion różnych sposobów. Kiedy tylko ją zobaczę, już poprawia mi się humor. Cóż za cudowne stworzenie. A kiedy przyjdzie mi się z nią pobawić, kiedy widzę, jak do mnie biegnie, gdy tylko zbliżam się do pokoju, to od raz czuję się lepiej, zapominając o wszystkim co złe.

Zabawę z pupilami i słuchanie muzyki określiłbym nawet pewną medytacją, dzięki której możemy się potężnie zmotywować, nabrać sił, rozluźnić, nabrać humoru. Mam nadzieję, że teraz będziecie jeszcze częściej spędzali wolny czas w sposób opisany w tym artykule, bo wyjdzie Wam to pod każdym względem na dobre.

sobota, 21 stycznia 2012

Kiedy znajdziesz się na dole...

http://farm7.staticflickr.com/6221/6358006563_7793474bf9.jpg
By flickr.com
Chyba w życiu każdego jest tak, że miewa jakiś dół, podlejszy nastrój. Nawet Joe Vitale przyznał, że zdarza mu się gorszy dzień. Według mnie nie jest to nic nadzwyczajnego, grunt tylko, by sobie z tym poradzić.

Niekiedy trudno cieszyć się jest z wschodzącego słońca, ptaszków ćwierkających za oknem i innych "małych rzeczy". To zupełnie normalne, bo odczucie "bezsensowności wszystkiego" może się przydarzyć każdemu. Nieważne czy to  Jim Carrey, Cristiano Ronaldo czy Chuck Norris. Jestem przekonany, że każdy z nich - mimo swojego bogactwa i sławy - jest niekiedy zrezygnowany. Ten pierwszy miał nawet depresję, ale sobie z nią poradził, w wielkiej mierze dzięki Eckhartowi Tolle. 

W moim artykule z poprzedniego roku "Czy można nie mieć problemów?" pisałem, że owszem, można wieść szczęśliwe życie, a to wszystko dzięki postrzeganiu i filtrowaniu tych dobrych stron każdej sprawy. Takie podejście jest jak najbardziej dobre i warto się w tym szkolić, ale mimo to możemy doświadczyć jakiejś beznadziejności. Dlaczego tak się dzieje? Szczerze mówiąc - nie wiem, ale sam tego doświadczam. Kiedy nic się nie chce, kiedy czuję się zrezygnowany i umysłowo pokiereszowany, kiedy nic nie jest kolorowe. Najważniejsze jest jednak wtedy to, by się podnieść, zmobilizować i pozytywnie nakręcić.

Jak to można zrobić? Przede wszystkim trzeba sobie wbić do głowy pozytywne i prawdziwe kwestie, takie jak: naprawdę jesteś wyjątkowy, z każdej sytuacji można się wykaraskać, cierpliwość to cnota, a determinacja i wytrwałość zawsze popłaca. Następnie można poczytać artykuły, oglądnąć "Sekret" bądź jakiś inny film, poszukać pozytywnych cytatów, porozmawiać z kimś, napisać do autora - zrobić cokolwiek przyjemnego. I ruszyć z kopyta dalej, rozpisać plan i zaryzykować, "zaatakować" życie.

Chcę, żebyś wiedział, że to nic nadzwyczajnego, kiedy znajdziesz się na dole i dopadnie Cię melancholia. Grunt to się ogarnąć, odpocząć i wystartować z nowym powerem. W życiu naprawdę trzeba być odważnym i wytrwałym, by dojść do marzeń. A pozytywne myślenie na pewno sporo w tym pomoże.

A na koniec piosenka, która - przynajmniej mnie - zawsze stawia na nogi, dając nową nadzieję.

niedziela, 8 stycznia 2012

Nowy rok, nowe szanse

http://farm7.staticflickr.com/6220/6304495136_de89718245.jpg
By flickr.com
Aloha po długiej przerwie. Mam nadzieję, że od czasu ostatniego wpisu wiele zmieniło się w Waszym życiu w dobrą stronę, liczę, że udało Wam się zrealizować założone plany i ustanowić kolejne. Na nowy rok.

Tak właściwie to nie lubię tej całej otoczki towarzyszącej nadejściu nowego roku; prawdę mówiąc to dla mnie dzień jak co dzień. Właściwie niczym nie różni się od jakiejkolwiek innej chwili, w której można ułożyć sobie plan i wypisać przeróżne cele, które chcielibyśmy zrealizować.


Nie będę tutaj pisał o tym całym realizowaniu zamierzeń, bo - zwłaszcza w ostatnich dniach/tygodniach - jest to strasznie oklepany temat. Chciałbym tylko zaapelować, by nie bać się działać i słuchać głosu serca.

Osobiście skorzystałem z okazji i usiadłem sobie parę dni temu, by rozpisać to, co najbardziej chciałbym zrealizować w bieżącym roku. Pomyślałem, co najbardziej mnie pali, cieszy, wręcz podnieca. Napisałem dosłownie 4-5 głównych planów, które są ambitne, ale bardzo absorbujące. Ważne jest bowiem to, co my chcemy uczynić, a nie dlatego, że tak wypada czy tak robi ktoś inny. Jest to bardzo ważne, a niestety wiele osób o tym zapomina.

Dlaczego nowy rok jest akurat takim momentem, kiedy to wiele osób rozpisuje swoje postanowienia i analizuje to, co już miało miejsce? Bowiem jest to koniec pewnego etapu i rozpoczęcie czegoś nowego; często symbolicznie zaznacza się koniec i początek, taka symbolika pomaga nam samym zmobilizować się i uwierzyć, że to, co będzie, będzie dużo lepsze. I nie ma w tym nic złego.

W ramach postanowienia: Będzie więcej wpisów. To na pewno. Życzę optymizmu i zapraszam ponownie.

sobota, 26 listopada 2011

Druga połówka, czyli PP na większą skalę

http://farm3.staticflickr.com/2349/1952982811_14943f576b.jpg
by flickr.com
Dzisiejszy, sobotni poranek rozpocząłem bardzo miło. I to nie tylko dlatego, że zjadłem przepyszne śniadanie i pograłem na gitarze; trafiłem bowiem na artykuł o miłość, w którym mowa jest o... Prawie Przyciągania.

Zawsze zastanawiało mnie, dlaczego tak mało miejsca poświęca się nastawieniu i pracy z własnym umysłem przy osiąganiu celu. Zazwyczaj, w przeróżnych poradnikach (oczywiście nie zaliczając tych stricte o Prawie Przyciągania etc), omijało się całkowicie bądź poświęcało bardzo mało miejsca niesamowitej sile, mocy, która tkwi w każdym z nas i jest jak najbardziej do wydobycia. Mowa o mocy, którą każdy dysponuje, bo tą potężną machiną jest nasz własny umysł, o czym wielokrotnie na blogu pisałem.

Ostatnio jednak widzę tendencję odwrotną; coraz więcej miejsca poświęca się jak dla mnie zdecydowanej kluczowej stronie we wszystkim, czyli pracy nad samym sobą.

Artykuł na który dzisiaj trafiłem, jest bardzo zwięzły, ale znakomicie napisany. Znajduje się tam wszystko to co powinieneś bądź powinnaś wiedzieć, szukając drugiej połówki. Jest mowa o pozbyciu się negatywnych przekonań, pozytywnym podejściu, łapaniu okazji, miłości do samego siebie oraz otwarciu na ludzi. Czy nie brzmi to znajomo? Jak sam/a widzisz, to co propaguję na blogu to nie jest tylko puste gadanie (a właściwie pisanie), ale to naprawdę działa i jest 'promowane' w szerszym kręgu. TUTAJ znajdziesz omawiany artykuł.

Cieszy mnie fakt, że zwraca się uwagę na tę drugą stronę, niewidzialną, ale jakże potężną. Sam wielokrotnie przekonuje się, że jeżeli chcesz zdobyć największe szczyty, odmienić życie, musisz rozpocząć pracę w swoim wnętrzu. I to naprawdę działa.

Sam miewam gorsze okresy, jak każdy człowiek. Niekiedy są one krótsze, niekiedy dłuższe. Ale zawsze udaje się je pokonać i wrócić na dobre tory. Przekonuje się bowiem, że jedynym słusznym podejściem jest podejście pozytywne. Zastanówmy się; co masz z pesymizmu? Tylko to, że nic Cię nie cieszy i żyjesz w ciągłym poczuciu beznadziejności. Realizm? Ma trochę więcej plusów, ale ile można przesiadywać w monotonii i rutynie dnia codziennego? Pozytywne podejście jest najlepsze dlatego, że możemy dostrzegać radość w rzeczach zdawałoby się zwykłych, pomaga nam przezwyciężać trudności, sprawia że jesteśmy uśmiechnięci, a dzięki temu przyciągamy nie tylko dobre zdarzenia, ale i ludzi, którzy będą na nas zwracać uwagę.

Zachęcam Was wszystkich do realizowania się i wyzbycia strachu. Strach jest nam tylko potrzebny, by nas napędzić w drodze po to, co najlepsze; nie może on nas blokować, bo nie taka jego rola. Nie lękaj się, drogi czytelniku i zrób swoje. Bądź pozytywnie nastawiony i otwarty, pokochaj siebie, a wtedy to, co jest szare i miałkie, stanie się kolorowe. Życie jest naprawdę piękne i naprawdę możesz wycisnąć z niego wszystko. I pamiętaj, że Cię na to stać, a jak chociaż raz w to zwątpisz, obejrzyj sobie genialnego Nicka Vujicicia, który jest dla mnie zawsze potężną inspiracją.

Na koniec wiersz mojego autorstwa, który co nieco o tym wszystkim mówi :)

Świecące słońce, ptaki na niebie
Co mi jeszcze potrzeba, gdy jestem w potrzebie?

Potrzebie smaku na wyrazistość życia
Aby móc je wycisnąć niczym cytrynę do półmiska

Wyszukuję tych plusów, drobne rzeczy widzę
Choć ich tak dużo i są jakby w szarości

W nich widać spokój, poczucie wolności
Bo co da szczęście, jak nie samo życie?

A życiem przecież jest to, co na co dzień widzę

środa, 27 lipca 2011

Grupowa Medytacja

http://www.saik.pl/media/ckeditor/uploads/2011/05/09/news.jpgAloha! Ruszyło właśnie spore przedsięwzięcie, które zrealizowałem pod wpływem impulsu. Jest to mianowicie grupowa medytacja (TUTAJ)

Medytacja to potężne 'narzędzie', którym możemy wiele zdziałać - dla siebie i dla innych. To nic nie kosztuje i wymaga od Ciebie poświęcenia tylko 15 minut czasu. Zapraszam  zatem do przyłączenia się do wspólnego medytowania i poinformowania o tym innych!

Grupowa Medytacja - KLIK.


PS. Cały czas czekam na zgłoszenia co do poprzedniego projektu. Liczę na Was!

wtorek, 12 lipca 2011

Błogosław!

http://effortlessabundance.com/images/happy%20law%20of%20attraction.jpgJakiś czas temu pisałem o Hunie, starożytnej hawajskiej wiedzy (tutaj). Przedstawiłem jej siedem podstawowych zasad, które na pewno warto sobie przyswoić i o nich pamiętać. Teraz przedstawię jedną z technik tej nauki.

Ta metoda to błogosławienie. Polega ona na kontemplowaniu wszystkiego co dobre, co jednocześnie pomoże nam osiągnąć upragnioną zmianę w naszym życiu. Oto kilka pomysłów na błogosławienie różnych potrzeb lub pragnień (za książką 'Huna: Starożytny Hawajski Sekret"):

  • Zdrowie: Błogosław zdrowych ludzi, zwierzęta, a nawet rośliny; wszystko, co jest dobrze stworzone bądź dobrze skonstruowane; oraz wszystko, co emanuje obfitą energią.
  • Szczęście: Błogosław wszystko, co jest dobre albo dobro, które jest we wszystkich ludziach i wszystkich rzeczach; wszystkie przejawy szczęścia, jakie zobaczysz, usłyszysz czy poczujesz w ludziach lub zwierzętach; oraz wszystkie szanse na szczęście, jakie dostrzeżesz wokół siebie.
  • Dobrobyt: Błogosław wszystkie oznaki dobrobytu w swoim otoczeniu, włącznie ze wszystkim, co pieniądze mogły wytworzyć lub zrobić; wszystkie pieniądze w dowolnej formie, jakie posiadasz; oraz wszystkie pieniądze, które są w obiegu na świecie.
  • Sukces: Błogosław wszystkie znamiona osiągnięcia wyniku i ukończenia działa (takie jak budynki, mosty i wydarzenia sportowe); każde bezpieczne dotarcie do celu (statków, samolotów, pociągów, samochodów i ludzi); wszystkie oznaki poruszania się naprzód lub wytrwałości; wszystkie przejawy przyjemności bądź radości.
  • Pewność Siebie: Błogosław wszystkie oznaki pewności siebie w ludziach i zwierzętach; wszystkie przejawy siły w ludziach, zwierzętach i przedmiotach (łącznie ze stalą i betonem); wszystkie znamiona stabilności (jak góry i wysokie drzewa); wszystkie oznaki ukierunkowanej mocy (łącznie z wielkimi maszynami i liniami wysokiego napięcia).
  • Miłość i Przyjaźń: Błogosław wszystkie przejawy troski i pielęgnacji; każde współczucie i wsparcie; wszystkie harmonijne zależności w naturze i architekturze; wszystko, co jest połączone bądź delikatnie styka się z czymś innym; wszystkie oznaki współpracy w grach zespołowych czy pracy; oraz wszystkie sygnały śmiechu i radości.
  • Spokój Wewnętrzny: Błogosław wszystkie elementy ciszy, spokoju, wygaszenia i pogody ducha (takie jak spokojna woda czy nieruchome powietrze); wszystkie widoki w oddali (linie horyzontu, gwiazdy, księżyc); wszystkie przejawy piękna poznawalnego wzrokiem, słuchem czy dotykiem; wszystkie wyraźnie kolory i kształty; oraz wszystkie szczegóły obiektów naturalnych bądź wytworzonych.

piątek, 8 lipca 2011

Czy można nie mieć problemów?

http://happybloggers.com/sites/default/files/HAPPY.jpgNo właśnie. Czy można prowadzić takie życie, w którym nie ma żadnych problemów? Są dwie "szkoły": jedni mówią 'tak', drudzy 'nie'. Jak ja to widzę?

Według mnie problemów możemy w swoim życiu w ogólnie nie mieć. I to nie tyle poprzez kreowanie własnej rzeczywistości za pomocą - na przykład - Prawa Przyciągania, ale poprzez postrzeganie.


Zobacz. Czy jest dla Ciebie problemem poranne wstawanie? Załóżmy, że tak. Jednak dla mnie ta sama czynność nie stanowi żadnego problemu, i mimo iż robimy to samo, to inaczej to postrzegamy.

Jeden będzie narzekał, że skończyło się ulubione jedzenie, drugi po prostu to zaakceptuje i skonsumuje co innego. Takich przykładów można podać ogrom. Tylko od nas zależy, czy mamy problem czy nie.

Bo można dojść do takiego etapu, kiedy w bardzo dużym stopniu bądź nawet całkowitym wyeliminujemy problemy; będziemy po prostu postrzegać je jako kolej rzeczy, szansę na rozwój, przystanek w drodze do celu i tak dalej.

Ktoś może mi zarzucić, że to jest tylko ignorowanie problemów, które i tak istnieją. Ja bym tak na to nie patrzył. Bo tutaj nie chodzi o mówienie "wszystko jest okej", tylko o zaakceptowanie sytuacji taką, jaką jest i nie buntowanie się przeciw niej. Wtedy po prostu odbieramy ją normalnie, nie jako problem, ale z pełną świadomością jej zaistnienia.

Prawdą jest, że możesz mieć o połowę mniej problemów w od teraz. Znam wielu specjalistów, którzy szukają problemów dosłownie wszędzie; wszystko odbierają w negatywnym świetle, rozmyślają, jak będzie źle, co niedobrego ich czeka etc. Może Ty należysz do tej grupy?

Następnym razem, zamiast narzekać, że coś musisz zrobić albo że coś Ci się przytrafiło, podejdź do tego z uśmiechem na ustach i dobrą wiarą. Nie biadol, że skończyło się ulubione jedzenie, tylko zjedz coś innego. Nie narzekaj na pogodę, tylko ją zaakceptuj - po burzy wyjdzie słońce. Nie martw się, że nie masz obecnie pieniędzy, tylko skup się na tym by je zdobyć.

Jeżeli będziesz tak postępował i koncentrował się tylko na rozwiązaniu i pozytywnych aspektach, to Twoje życie będzie bardziej radosne i dużo mniej 'problemowe'.

Oczywiście istnieją problemy, które można nazwać 'większymi', jak choćby śmierć kogoś bliskiego. Ale i z tym można sobie poradzić! Czy ulgi nie da Ci świadomość, że przecież każdy musi umrzeć? Zamiast płakać, skoncentruj się na wszystkich miłych, niezapomnianych chwilach, doceń to, że ta osoba była z Tobą tak długo, podczas gdy inni nie mają takiego szczęścia. Takie postępowanie da Ci nie tylko ulgę, ale sprawi, że problem stanie się 'mniejszy'. "Nie płacz, że coś się skończyło, tylko ciesz się, że to Ci się przydarzyło".

Ćwicz się w nowym postrzeganiu spraw, teraz nie wsadzaj ich do przegródki "problemy". To naprawdę jest możliwe. Liczy się postrzeganie.

poniedziałek, 27 czerwca 2011

Czy można zmienić życie 'ot tak'?

https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgx6wb_OZH8fIMuHon_K0boKrlqnyMlGNGx2Hew9Y4qhGgGGBVBN1F_71lHgZzokm7fdO1wwNZHtSotB7WgvvCmBnh7SSI-6N78pXsa_4BZp-DwFbhS3DI8XFGsdBedrCct7hFVT9fF4wY/s1600/fqp5bem49i4e.jpgCzęsto zdarza mi się spoglądać na ludzi. Nie jest to jednak zwykłe spoglądanie - nie oceniam ich wyglądu czy tego, co mają, a bardziej w jakiej są sytuacji duchowej, mentalnej i emocjonalnej.

Podczas owej obserwacji często jestem zdumiony, jak ludzie bardzo są pogrążeni w problemach. Zajmują się ciągle tym samym, powtarzają monotonne zajęcia nie czując z tego powodu żadnej satysfakcji, co można usłyszeć z ich ust. Dokładniej mam tu na myśli akurat mojego sąsiada, który często bardzo głośno manifestuje swoje niezadowolenie, często też wyładowując je na swojej żonie.


Patrzę tak, patrzę i myślę, jak to dużo można stracić, nie interesując się duchowością i samorozwojem. Przytoczę chociażby swój przykład; gdybym nie zaczął czytać motywacyjnych książek czy różnych życiowych poradników, zapewne byłbym teraz bardzo daleko od tego miejsca, pogrążony w przeróżnych humorach, zakładający negatywne scenariusze.

Na szczęście udało mi się - jakby mimowolnie - z tego wydostać. Niestety sporo ludzi tkwi w tym całe życie.

Nie będę dywagował, czy akurat jestem takim szczęśliwcem, że posiadam ową wiedzę i tylko konkretni ludzie są do tego 'przydzieleni' - bo nie pora i czas - ale zastanowię się, dlaczego inni nie próbują zmienić swoich sytuacji życiowych.

No właśnie. Dlaczego?

Większość osób, które obserwuje jest wręcz przykuta do swojego życia. Robi to samo, nie widząc perspektyw na nabranie szczęścia, harmonii. I siedzą w takiej przeciętności, obwiniając całe życie i biernie wyczekują końca swojej egzystencji.

Dzieje się tak pewnie dlatego, że ludziom brak wiary i wiedzy, że można sytuację odmienić. Dywagując jednak właśnie na ten temat, postanowiłem zastanowić się nad kwestią - czy można to życie od tak zmienić? Wybrać się na podróż swojego życia, porzucić nudę i rutynę, zacząć trzepać grubą kasę i nawet na stare lata się wyrobić.

Da się to zrobić 'ot tak'? Nie sądzę. 

Przede wszystkim musimy owej zmiany chcieć, a niektórzy nawet nie dają sobie takiej szansy. Druga kwestia to całkowita zmiana myślenia, na pozytywne i otwarte. Wtedy dopiero można myśleć, by coś uczynić, bo jak cokolwiek zrobić, kiedy w podświadomości mamy program: "Nic nie potrafię, nie mam na nic szans, życie jest kijowe, a ja sam nie mogę się wyrwać z obecnego stanu"?

A jak takie myślenie zmienić? Najlepiej czytać książki/artykuły czy słuchać nauczycieli rozwoju duchowego. Dopiero jak zagłębimy temat, poukładamy sobie wszystko, uwierzymy w treści, które są nam 'pakowane', to wtedy możemy pokusić się o naprawdę głęboką zmianę życia - mentalną i fizyczna.

W taki oto sposób powstaje wniosek: Nie znając swojej własnej mocy i możliwości, tracimy bardzo dużo. Jednak jej poznanie i zaakceptowanie, daje nam przeogromną szansę na nowe, lepsze życie.

Masz tego farta. Wykorzystaj go.

poniedziałek, 20 czerwca 2011

Ho'oponopono dla Ciebie

Swoją premierę ma właśnie projekt traktujący o Ho'oponopono, wspaniałej hawajskiej metodzie. Jeżeli chcesz dowiedzieć się więcej, i zacząć ją stosować, wejdź TUTAJ. Co skłoniło mnie do napisania o niej? Przede wszystkim skuteczność, bo to znakomita nauka, w której to Ty jesteś najważniejszy. Zresztą, co się będę rozpisywał - wejdź i się przekonaj

Co zatem dalej? Praca nad kolejnym projektem, pisanie wpisów i ewentualne poprawki (liczę na sugestie), co do Ho'oponopono.

Tak więc, do zobaczenia!

czwartek, 26 maja 2011

Zaproś Boską Moc

by flickr.com
Inspiracja ma to do siebie, że często przychodzi bardzo niespodziewanie. Mimo to jest zazwyczaj niezwykle wartościowa i warto działać pod jej wpływem. Ja tak postanowiłem zrobić.

Wertując kartki kolejnej książki na temat samorozwoju, zaświtał mi w głowie pomysł na nowy projekt. Pomysł, który okazał się znakomity, bo od razu postanowiłem przejść do jego realizacji. I ten wpis jest właśnie jednym z etapów mego działania.

O czym w ogóle mowa? Ano o tym, że pracuję nad nowym projektem, który będzie się nazywał "Zaproś Boską Moc". O co w tym wszystkim będzie chodziło? Na razie nie zdradzę, ale niebawem znajdziecie zakładkę z informacjami. 

Edit: TUTAJ znajdziesz więcej szczegółów.

Ka Maluhia no na wa a pau,
no ke'ia wa a mau a mau loa aku

sobota, 21 maja 2011

Koniec świata, a nasze emocje

http://img.naszemiasto.pl/grafika2/nowy/bb/d8/4d9e02a895d5e_o.jpg
by naszemiasto.pl
21 maja, czyli dzisiaj, ma nastąpić koniec świata według niejakiego Harolda Campinga. Większość ludzi traktuje takie informacje z przymrużeniem oka i uśmiechem, ale znajdują się i tacy, którzy lękają się kolejnych dat końca świata. Jak jest w Twoim przypadku?

Cała ta sprawa z dzisiejszym końcem świata jest dość szeroko zakrojoną 'kampanią', nawet w Polsce można znaleźć billboardy, że 21 maja dzień sądu nastanie. Co więcej, strona radia Family, które jest inicjatorem tej akcji, sugeruje, że taki rozwój wypadków gwarantuje Biblia.

Nie chcę wdawać się w szczegóły, bo też nie o tym traktuje blog, ale można wykorzystać ten temat, by stworzyć wpis i też tak czynię.

Do czego właściwie piję? Ano do emocji towarzyszących nam w związku z jakimiś zewnętrznymi okolicznościami. Faktem jest, że tylko my kontrolujemy nasze uczucia, od nas i tylko od nas zależy jak się będziemy czuć, czy będziemy szczęśliwi, czy zdołowani i tak dalej. Wszelkie zewnętrzne okoliczności nie mają na nas wpływu, chyba że damy im do nas dostęp.

Przykład bardzo prosty i jakże na czasie - jedna osoba na wieść o końcu świata zacznie się śmiać, a druga weźmie to na poważnie i będzie się lękać. To drugie postępowanie jest właściwie bez sensu, bo nie powinniśmy dawać wrogim sugestiom mocy. Możemy je po prostu odrzucać i się tym nie przejmować.

Niezależność emocjonalna jest bardzo ważną kwestią. Zastanów się - jak działają na Ciebie media? Czytając gazety czy oglądając wiadomości reagujesz ze wściekłością? Podnosi Ci się ciśnienie? Mam dla Ciebie radę - odpuść sobie. Reagując negatywnie na takie zdarzenia, sam je zasilasz swoją energią. A to na dobre nie wyjdzie nikomu.

Sam jeszcze niekiedy potrafię się zirytować ze względu na jakieś zdarzenie. Jednak moja niezależność emocjonalna jest dużo, dużo większa niż jeszcze parę lat temu. Warto się w tym ćwiczyć - w zachowywaniu spokoju i trwaniu w dobrym nastroju bez względu na to, co się dzieje, czy jak ktoś się zachowuje.

Zamiast się stresować, warto skoncentrować się na rozwiązaniu czy pozytywnym scenariuszu, dając sobie szansę na pogodę ducha i wyjście z każdej sytuacji.

Bądźmy panami swoich emocji, nie dając mocy wrogim sugestiom, napływającym zewsząd. Jeżeli następnym razem będziesz się denerwował, bo ktoś ma inne poglądy/dziwnie się zachowywał albo zobaczysz jakieś zdarzenie na świecie, postaw sobie pytanie: Co mi to da, że będę negatywnie reagował?

wtorek, 19 kwietnia 2011

Siedem zasad Huny

http://hawaiivacations.transamglobal.com/images/Chinaman_s%20Hat_%20Oahu_%20Hawaii.jpgHuna to pochodząca z Hawajów starożytna wiedza. Jest to sposób patrzenia na świat, ale i też 'narzędzie' do rozwoju osobistego. Według niej człowiek składa się z ku (serce, ciało, podświadomość), lono (umysł lub świadomość) i kane (duch lub Nadświadomość). Huna uczy, jak zachować harmonię między nimi.

Oto jak Hunę charakteryzuje strona huna-huna.pl:

"Huna uczy przede wszystkim tego, jak zmieniać siebie w świadomy sposób po to, by móc zmienić swoje doświadczenia. Wiedza ta pozwala spojrzeć na nasze życie z zupełnie odmiennej perspektywy niż dotychczas. Czyni bowiem z nas ludzi odpowiedzialnych za jego kształtowanie i uświadamia nam, jak olbrzymia moc spoczywa w naszych dłoniach.

W głębi każdego z nas drzemie przecież siła twórcza, o której istnieniu zazwyczaj nie mamy pojęcia. Huna wskazuje nam, jak z nią postępować i w jaki sposób zrobić z niej użytek do tworzenia lepszego i szczęśliwszego życia. Jedynym warunkiem jest zmiana naszych – niekiedy ograniczających- przekonań i odrzucenie tego, co w naszej świadomości nie należy do nas."

Huna składa się z siedmiu głównych zasad. Chciałbym je teraz przedstawić, bo warto je poznać.
  1. Świat jest tym, czym myślisz, że jest (Ike)
  2. Nie ma ograniczeń (Kala)
  3. Energia podąża za uwagą (Makia)
  4. Chwila mocy jest teraz (Manawa)
  5. Kochać to dzielić szczęście (Aloha)
  6. Wszelka moc pochodzi z wnętrza (Mana)
  7. Skuteczność jest miarą prawdy (Pono)*
Tak wyglądają zasady Huny od strony 'oficjalnej'. A jak prezentują się w wersji praktycznej?

  • Miej świadomość, że świat jest tym, czym myślisz, że jest. Uwierz, że masz moc odniesienia sukcesu
  • Daj sobie wolność, ponieważ nie ma ograniczeń. Daj sobie prawo do powodzenia.
  • Skup się, ponieważ energia podąża za uwagą. Spotęguj swoje pragnienie powodzenia.
  • Bądź tutaj, ponieważ chwila mocy jest teraz. Zacznij od teraz z wolą odenisienia sukcesu. 
  • Poczuj szczęście, ponieważ miłość jest źródłem mocy. Ciesz się dobrem i doceniaj je.
  • Czuj się pewnie, ponieważ wszelka moc pochodzi z wnętrza. Zawsze ufaj sobie.
  • Nastaw się pozytywnie, ponieważ skuteczność jest miarą sukcesu. Zawsze spodziewaj się najlepszego.*

Choć Huna to nauka stara jak świat, to jej zasady są jak najbardziej 'na czasie'. I wcale nie trzeba jej zagłębiać, by żyć według tego, co jest wyżej napisane. Tak naprawdę większość przekazów o rozwoju osobistym czy o naszej mocy, rozbija się właśnie o takie zasady.

Nie zapominaj o tych siedmiu punktach w swoim życiu. Są one bowiem niezmienne i cały czas obowiązujące, a podążanie według nich przyniesie Ci sukces na każdej płaszczyźnie.

*Za książką "Huna - Starożytny hawajski sekret".

sobota, 9 kwietnia 2011

Droga do własnego wnętrza

http://farm3.static.flickr.com/2631/3699136495_2aa25e7f6f.jpg
By flickr.com
Do własnego wnętrza trzeba trafić. A właściwie znać je i słuchać, bo to jest najlepsze rozwiązanie w drodze do osiągnięcia radosnego życia.

Znam wielu ludzi, którzy "siedzą" w przeciętności i mimo iż mają jakąś pasję, bądź marzenie, to boją się go realizować. Czas jednak mija, a oni nadal nie spróbowali zrealizować swoich celów, które być może tkwią w nich od dzieciństwa.

Zapewne znasz powiedzenie "lepiej późno niż wcale". Warto je sobie wziąć do serca, bo nigdy nie jest za późno na realizowanie marzeń i posłuchanie wewnętrznego głosu. A on jest tutaj właśnie kluczowy, bo tylko my sami wiemy, co jest dla nas dobre i co chcemy robić.

Ile to razy ktoś decydował za nas; "masz iść do tej szkoły",  "musisz wybrać tę pracę",  "to będzie dla Ciebie dobre" i tak dalej. Przede wszystkim trzeba sobie uświadomić, że nikt za nas życia nie przeżyje i to my decydujemy, co mamy robić. Nie można się ugiąć pod czyjąś presją i wybierać coś, co nam nie odpowiada.

"Nie ulegaj presji innych, bo to Ty decydujesz o swoim szczęściu. Po prostu nie bój się asertywności. Kiedy ktoś będzie narzucał Ci wybór pracy, która nie sprawia Ci satysfakcji, czy zdecydowałbyś się na nią? Bądź stanowczy, odmawiaj z uprzejmością. Uległość nie popłaca." - Jak prosić, by dostać

Warto słuchać samego siebie, swojego wnętrza i potrzeb. Wybierz odpowiednią drogę, rób to, co kochasz robić, nie zważając na irracjonalny lęk wynikający z "co powiedzą inni".

Chcesz być dziennikarzem, mimo że wszyscy w Twojej rodzinie to lekarze? To nic złego, nawet jeżeli w kręgu Twoich najbliższych wzbudziłoby to sprzeciw. Liczy się jednak co Ty chcesz robić, a nie inni.

Okłamywanie samego siebie nigdy nie wyjdzie nam na dobre, czy to w krótszej czy dalszej perspektywie. Tak więc zastanów się, gdzie chcesz zmierzać, co chcesz robić. Zajrzyj do wnętrza i zobacz jakie jest twoje prawdziwe pragnienie, jakie są prawdziwe pasje i dopiero wtedy działaj.

czwartek, 24 marca 2011

W poszukiwaniu szczęścia

By flickr.com
Szczęście to tak naprawdę nawyk. Można go nabrać i skutecznie pielęgnować, trwając z uśmiechem na ustach.

Wiele osób uzależnia jednak swoje szczęście od przeróżnych rzeczy, a w tym często od pieniędzy. "Jeżeli zarobie 250 tysięcy to w końcu będę szczęśliwy" - takie gadanie nie ma sensu! Nawet jeżeli będziesz miał tę upragnioną sumkę, to nie znaczy to, że staniesz się radośniejszym człowiekiem, niż teraz. Pieniądze przecież nie przykleją Ci do twarzy uśmiechu, bo jedynym źródłem szczęścia jesteśmy my sami, a dokładniej nasze wnętrze.

Taka sytuacja tyczy się nie tylko pieniędzy. Często słyszałem zwroty typu "jak tylko poprawię wygląd cery to zacznę prawdziwie żyć", albo "kiedy zmienię mieszkanie, nareszcie odzyskam radość".Prawda jest jednak taka, że takie osoby często tkwią w bezruchu, a nawet jeżeli uda im się zrealizować cel, to nadal nie potrafią odnaleźć szczęścia, bo utożsamiają je z kolejnymi przyszłymi sytuacjami.

Owszem, różne rzeczy mogą nam sprawić przyjemność czy zmienić sytuację życiową, ale nie są one głównym źródłem naszego szczęścia. Bezdomny może być szczęśliwszy niż bogacz, który mimo iż ma na co dzień luksusy, topi się z jakiegoś powodu w smutku - smutku, które tak samo jak i szczęście, ma pochodzenie z nas samych.

"Wszystko zależy od nastawienia. Zawsze i wszędzie możesz trwać w spokoju i szczęściu"

Często w swoim życiu nie dostrzegamy szczegółów, które są dla nas szarą codziennością. Tak również było w moim przypadku, dopóki nie zmieniłem swojego podejścia. Nie tylko zmieniłem swój sposób myślenia na pozytywny (bo to właściwie jedyny słuszny), ale i zacząłem doceniać "małe" rzeczy. Codziennie odczuwam wdzięczność, że mogę prowadzić tego bloga, że mam gdzie mieszkać, że mam wspaniałych rodziców, że mam pięknego zwierzaka i tak dalej, i tak dalej. Co więcej, cieszę się z każdego następnego dnia, podziwiam jak się budzi, a później jak słońce chowa się za horyzontem. Każda taka chwila może być prawdziwym cudem i momentem błogostanu.

Taki "moment" może się jednak przerodzić w trwały okres, jeżeli będziemy spoglądać na życie optymistycznie i zaczniemy je doceniać. Nie mam jednak na myśli patrzenia przez różowe okulary i ignorowania wszelakich problemów, a wiarę w siebie i pewność, że możemy zmienić każdą sytuację.

Cieszmy się życiem, nawet najdrobniejszymi jego aspektami. Każdy dzień jest nową szansą na rozwój, swoistym cudem - grunt, żebyśmy zaczęli to dostrzegać i wykorzystywać. Pamiętaj, że Ty kierujesz swoim życiem i Ty masz wybór. Na co zatem się decydujesz -  na smutek czy radość, na biedę czy dostatek?

wtorek, 1 marca 2011

Ciesz się chwilą

by flickr.com
Życie teraz - poruszałem już ten temat na samym początku bloga (link), ale postanowiłem do tego wrócić. A właściwie rozwinąć i jeszcze raz przestawić niezwykłą wagę tej oto chwili.

Tak naprawdę nie istnieje przeszłość ani przyszłość. Zauważyliście, że nigdy nie nadchodzi jutro? Zawsze jest dzisiaj, zawsze jest teraz. Nigdy nie ma za chwilę, bo za pięć minut i tak będzie teraz. Jak to teraz czytasz, to zapewne wydaje Ci się to, jako coś oczywistego. Coś oczywistego, do czego jednak nie przywiązywałeś wagi. Najwyższa pora to zmienić.

Dlaczego tak liczy się właśnie ta chwila? Przede wszystkim dlatego, że nie ma żadnej innej. I to wcale nie jest zła informacja. 

Często ludzie powtarzają sobie: "Jak zarobie to pięć tysięcy, to nareszcie będę szczęśliwy" albo "Jak urosnę siedem centymetrów, to będę mógł grać"; nie szukajmy zbawienia w przyszłości! Nie twierdzę, by nie wizualizować, nie twierdzę, by nie planować przyszłości - owszem, możemy kreować swoją rzeczywistość i wizualizować wymarzoną sytuację, ale kluczem do wszystkiego jest TERAZ i radość w tym oto momencie.

Wyobrażając sobie, jak czułbyś się, gdyby udałoby Ci się spełnić pragnienie, odczuwasz to teraz. Co więcej, swoją przyszłość kreujesz właśnie w tym momencie, o czym pisałem w jednym z poprzednich wpisów.

Brnąc od celu do celu, często nie zwracamy uwagi na to, co najważniejsze, czyli chwilę obecną. Myślimy co zrobimy za godzinę, jutro, za dwa lata, całkowicie omijając teraz. A przecież nie ma nic innego!

Każda chwila jest piękna. Świat żyje, ptaszki ćwierkają, słońce wschodzi i zachodzi, chmury przemieszczają się po niebie... po prostu to dostrzeż. Nieważne gdzie jesteś - w domu, w pracy, na spacerze - skoncentruj się na tym co widzisz wokół siebie, bądź tu i teraz. Zobacz wszystkie szczegóły; bądź obecny; patrz, ale nie oceniaj. Wyłącz swoje myślenie, a wtedy w pełni poczujesz TERAZ.

Ciesz się każdą chwilą, rozkoszuj się życiem. Nie pozwól, by przeszłość czy przyszłość zasłaniała Ci wspaniałość tego oto momentu. Zapewne gdy  wykonujesz jakąś czynność, już myślisz o kolejnej rzeczy. To prowadzi do nikąd, bo zawsze będziesz brnął w przyszłość, bez końca, a obecna chwila nigdy Ci nie wystarczy.

Zatrzymaj tę wieczną gonitwę. Oddaj się tej chwili, odczuj jej wszystkie szczegóły. Jest wspaniałą rzeczą móc wyłączyć myślenie i być tu i teraz w całej okazałości. Zresztą co Cię będę przekonywał, sam spróbuj...

środa, 23 lutego 2011

Startuje "Jak prosić, by dostać"

Witajcie! Niezwykle miło mi poinformować Was, że swoją premierę ma poradnik  (kurs) "Jak prosić, by dostać". Jest on dostępny w wersji PDF, choć nie wykluczam, że pojawi się również subskrypcja e-mail.

Jest to pierwszy projekt, jaki kiedykolwiek "skonstruowałem". "Jak prosić, by dostać" porusza ogólny temat przyciągania oraz tego, jak czynić nasze życie coraz lepszym. Niewykluczone, że nowe kursy bądź e-booki, które mam w planach, będą już ukierunkowane na konkretne kwestie.


Jest to tak właściwie pierwsza wersja tego poradnika. Bardzo możliwe, że będzie on aktualizowany i uzupełniany. Oczywiście będę o tym informował.

Cóż mam zatem więcej pisać? Serdecznie zapraszam do pobierania!

sobota, 29 stycznia 2011

Spełnianie pragnień

Wielu twierdzi, że prawo przyciągania w teorii jest dużo prostsze niż w praktyce. I poniekąd można się z tym zgodzić. Oglądając sobie film "Sekret" wszystko wydaje się proste; ot, wyobrażę sobie daną rzecz, poczuję radość i to do mnie trafi. W codziennym życiu wygląda to jednak nieco inaczej. Owszem, czas wizualizacji może nam sprawiać satysfakcję i szczęście, ale w ciągu dnia wracamy na stare, negatywne tory, dopada nas uczucie braku. A ono jest tutaj właśnie największą przeszkodą.

Pamiętam, gdy wizualizowałem sobie pewną sytuację przez długi czas, sprawiało mi to przyjemność. Trwało to długo, lecz efektów nie było widać. Nie niecierpliwiłem się jednak, ale o owym pragnieniu zapomniałem. Nie wizualizowałem, nie myślałem w ogóle o tej sytuacji, "zaprzestałem sekretowych praktyk". Minął tydzień i nagle sytuacja się ziściła, chociaż kompletnie o niej nie myślałem od tygodnia.

Dlaczego tak się stało? Próbowałem to wyjaśnić TUTAJ.

Ważne jest, aby wizualizować i żyć tą wizualizacją na co dzień, uznawać, że daną rzecz już mamy. Zachowujmy się tak, jak byśmy już to mieli, cieszmy się i radujmy, jak w chwili tego otrzymania. A wtedy to na pewno dostaniemy. To jest kwintesencja przyciągania.

Kiedy czegoś bardzo pragniemy, twierdzimy że "musimy to mieć" to wytwarzamy uczucie braku, które nie pchnie nas w kierunku spełnienia pragnienia. Proces kreacji ma sprawiać przyjemność, myślenie, mówienie o pragnieniu ma sprawiać przyjemność, a nie wyzwalać świadomość jego braku.

Bardzo dobrze wyjaśnia to filmik Abrahama. Zobacz:

Podobnie sytuacja ma się z afirmacjami. Nie afirmuj "Chcę mieć dużo pieniędzy", bo właśnie dlatego, że "chcesz", doświadczysz więcej sytuacji "chcenia". Mów: "Mam dużo pieniędzy". Zauważasz różnicę?

Bądź szczęśliwy, a otrzymasz więcej szczęścia, bądź dobry dla innych, a inni będą dobrzy dla Ciebie, czuj się zdrowym, a takim się staniesz. Kochaj, a spłynie do Ciebie więcej miłości. To tworzymy, co robimy.

Zachowywanie się, jak gdybyśmy już coś posiadali, wyklucza uczucie zwątpienia, które hamuje przyciąganie. Kiedy już coś posiadam i się z tego cieszę, to czy martwię się, że to może do mnie nie przyjść? Nie, bo przecież już to mam!

Umysł nie rozróżnia tego, co sobie wizualizujemy, od rzeczywistości.  Jeżeli uznasz więc własną wizję za prawdę, ziści się to w twoim życiu.

wtorek, 25 stycznia 2011

Zaakceptuj siebie!

By flickr.com
Zaakceptowanie siebie, a zwłaszcza swojego wyglądu, to ogromny problem w dzisiejszych czasach. I to nie tylko młodych ludzi. Trzeba go jednak jak najszybciej przezwyciężyć, bo ma on swoje konsekwencje w negatywnych myślach i zachowaniach.

Jeżeli chcesz wieść dobre, pełne, harmonijne życie, musisz pokochać siebie. I to w całej okazałości. Pokochaj swoje uszy, włosy, twarz, cerę, ciało, znamiona. Zaakceptuj wszystkie niedoskonałości. Każdy człowiek znalazł się tutaj, na ziemi, by spędzić dany mu czas jak najlepiej. Joseph Murphy mawiał "Bieda jest grzechem" i miał w tej kwestii rację. Twoim odgórnym przeznaczeniem jest żyć w dobrobycie!

Jesteś jedyny na świecie. Nigdzie nie ma takiej osoby jak Ty czy jak ja. Wszyscy jesteśmy inni z wyglądu i charakteru, ale łączy nas zarazem moc Bożego ładu.

Każdy jest piękny, ale trzeba to piękno dostrzec. Dostrzec to piękno w sobie i wyciągnąć je na powierzchnię. A posiada je każdy. Psychosomatyka dowodzi wpływu czynników psychicznych na nasze zdrowie fizyczne. Jeżeli negatywne emocje i myśli wywołują u nas różne schorzenia i choroby, to te pozytywne dają nam zdrowie, piękne ciało i energię. Zwróć się więc ku swemu wnętrzu; pielęgnuj w swoim umyśle wyobrażenie siebie jako usposobienia piękna, rzuć się w nurt pozytywnego myślenia, a odżyje twoje ciało.

Mawiano, że "Bóg prowadzi salon piękności". Oznacza to, że jeżeli zwrócimy się ku Bogu/Wyższej Mocy/Wszechświatowi, afirmując czyste, piękne, zdrowe ciało i uwierzymy w jego moc, to też spełnią się nasze wyobrażenia. Żyj wewnętrznym pięknem, a wszystko co na zewnątrz, również się takie stanie.

Nie sposób być kochanym, jeżeli nie kocha się samego siebie. Nie sposób kroczyć w pełni przez życie, odrzucając siebie. "Jesteś jedyną osobą na świecie, która może wykorzystać Twój potencjał." - Zig Ziglar.

Głęboka przemiana nastawienia do siebie, miała miejsce w moim życiu. Nie akceptowałem siebie, swojego wyglądu, czułem się jak dziwak. Kryłem się, zasłaniając twarz. Co za tym idzie byłem bardzo nieśmiały, a moje kontakty z innymi ludźmi były bardzo ograniczone. Miewałem z tego powodu depresje, wykryłem u siebie fobię społeczną. Głupie pójście do sklepu stanowiło nie lada problem. Byłem uwięziony w dole rozpaczy i marazmu. Myślałem, że będę w tym tkwił już do końca, rozważałem najgorsze scenariusze. Sytuacja jednak uległa zmianie, gdy zainteresowałem się duchowością. Zacząłem myśleć pozytywnie, czytałem kolejne lektury, zdobywałem wiedzę, która utwierdzała mnie w przekonaniu, że wnętrze jest najpiękniejsze. Zacząłem kreować własną rzeczywistość, gdzie nie było miejsca na smutki, depresje i kompleksy. Idąc tym nurtem zmiany nastawienia na pozytywne, zmieniłem też nastawienie do siebie. I to nie był konkretny moment, ale kolejny moment ewolucji w moim życiu.

"Nauka dowiodła, że w ciągu 11 miesięcy organizm ludzki całkowicie się odnawia. Z fizycznego punktu widzenia masz zatem najwyżej 11 miesięcy. Kiedy więc lękliwymi, gniewnymi, zazdrosnymi i wrogimi myślami zaczepiasz zaszczepiasz wciąż odradzającemu się ciału ujemne tendencje, jesteś sam sobie winien" - Joseph Murphy.

Nieraz ludzie mnie pytają, jak wyzbyłem się nieśmiałości. Bardzo trudno odpowiedzieć mi na to pytanie, bo to była droga. Droga od poznania duchowości do przejścia na pozytywne, optymistyczne drogi. Ciesz się życiem i każdym jego wymiarem, a zaczniesz cieszyć się i sobą. I wcale nie musisz być drugim Bradem Pittem, bo choć dzielą mnie od niego lata świetlne to zaakceptowałem siebie w stu procentach.

Stań przed lustrem i powiedz "Kocham Cię!"; patrz na siebie i się doceń, poczuj wdzięczność za swoje życie, za bycie. Zobacz swoje dobre strony, zobacz swoje piękno! Afirmuj:  Cieszę się ze swojego jestestwa; mam pełne prawo do życia. Utrzymuję stałą wizję swojego piękna, szczęścia i zdrowia. Kocham siebie takim, jakim jestem.

Zmień swoje nastawienie do siebie, a wszechświat zmieni swoje nastawienie do Ciebie. Wszystko zaczyna się od miłości i wszystko się jej ugnie.
"Jesteś dzieckiem życia bez granic; jesteś dzieckiem wieczności. Ty właśnie jesteś cudem stworzenia.".