Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wizualizacja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wizualizacja. Pokaż wszystkie posty

sobota, 16 czerwca 2012

Znaki od wszechświata

http://farm4.staticflickr.com/3071/3129701746_db385de8c6.jpg
by flick.com (terrarandom)
Bardzo możliwe, że wszechświat się z Tobą komunikuje. Daje Ci pewne znaki w przeróżny sposób, które mają coś sugerować. Może się tak dziać na przykład po wizualizacji. Jak je odczytywać i czy w ogóle warto brać je na poważnie?

Doświadczenie komunikacji wszechświata z naszą osobą, często może być naprawdę fascynujące i zaskakujące. W moim przypadku najczęściej działo się to, kiedy wizualizowałem sobie konkretne dziewczyny. Po pewnym czasie spędzonym na wyobrażeniach, raz dłuższym, raz krótszym, dziwnym trafem przechodziły one obok mojego domu, mimo iż nie miało to miejsca ani wcześniej ani później!

Możesz otrzymać wskazówki w każdej sprawie czy rzeczy, którą sobie wizualizujesz. Przykładowo: marzysz o wyjeździe do Paryża i "przypadkowo" natrafiasz na bardzo dobrą ofertę podróży. Takie rzeczy mogą dziać się często, jeżeli należycie skupimy na czymś swoją uwagę i wskoczymy na wibracje odpowiadające naszemu pragnieniu.

Może teraz paść pytanie: Jak odróżnić znak od wszechświata od dzieła przypadku? Idąc filozofią Prawa Przyciągania, przypadek nie istnieje, więc taka dywagacja nie miałaby sensu. Załóżmy jednak, że jest inaczej, co wtedy? Komunikacje, sygnał od wszechświata można odróżnić w dość łatwy sposób - jest to znak nagły, często zaskakujący i dający do myślenia, mało prawdopodobny, a co najważniejsze stricte związany z tym, na czym skupiamy swoje myśli i uwagę, czyli co sobie wizualizujemy.

Pojawia się jednak kolejna wątpliwość, jak odczytywać takie znaki? Jak się nimi sugerować? Weźmy za przykład moją sytuację z płcią przeciwną. To, że przechodziły obok mojego domu, może oznaczać, że są w moim zasięgu i coś może z tego być, jednakowoż to do mnie należy inicjatywa i to ja muszę - w przenośni i dosłownie - opuścić mą hacjendę :)

Takie znaki może być początkowo trudno odczytać, ale trzeba się w tym ćwiczyć.  Wystarczy się głęboko zastanowić, przemyśleć daną sytuację czy zdarzenie, a na pewno dostrzeżemy w tym "drugie dno".

Taka komunikacja od wszechświata, to odpowiedź na wysyłane przez nas wibracje i myśli w ten niematerialny świat. Niekiedy takie znaki są nie tylko drogowskazami co do naszego pragnienia, ale i samym jego spełnieniem. W jaki sposób? Ano w taki, że wskazują nam dokładną drogę i upewniają co do obranego kierunku. Często bowiem jest tak (ale oczywiście nie zawsze), że coś nam z nieba do rąk nie spadnie, a trzeba o to w jakiś sposób zawalczyć, coś zrobić. Taki sygnał "masz na to szansę, zrób coś" albo "tutaj masz to ogłoszenie, skorzystaj z tego" jest dla nas niejako spełnieniem pragnienia. Musimy postawić tylko kropkę nad i. Tak właśnie działa Prawo Przyciągania.

sobota, 2 kwietnia 2011

Prawo Przyciągania, a wpływanie na innych

By flickr.com
Czy poprzez Prawo Przyciągania można wpływać na wybrane osoby, a jeżeli tak, to w jakim stopniu? Na te, i inne pytania postaram się odpowiedzieć w tym wpisie.

Osoby, które dopiero co poznały Prawo Przyciągania, najczęściej od razu wykorzystują je do jednego celu - zdobycia gotówki bądź innych materialnych rzeczy. Jednak 'apetyt rośnie w miarę jedzenia' i wyłaniają się inne, ważne sprawy, jak zdrowie czy relacje międzyludzkie. Jak PP ma się do tej drugiej kwestii?

Trzeba przede wszystkim zaznaczyć, że każdy ma wolną wolę i sam decyduje. Nie możemy kogoś "zmusić" poprzez wizualizacje, żeby nagle nas pokochał. Nie znaczy to jednak, że takie wyobrażenia muszą zakończyć się fiaskiem. Od czego to zatem zależy? Ano od intencji i zamiarów drugiej osoby.

Jeżeli ktoś jest wobec nas dobrze nastawiony albo ma jakieś miłe zamiary (na przykład chce nas poznać), wizualizacje mogą być dobrymi podwalinami pod budowanie relacji.

Może wtedy dochodzić na przykład do częstych, wydawałoby się przypadkowych, spotkań. Warto jednak wykorzystać nadarzającą się okazję i działać. Prawo Przyciągania może nam podsunąć dobrą sytuację, ale my musimy zrobić z niej pożytek.

Pamiętam, jak spotykałem pewną dziewczynę kilkanaście razy w ciągu miesiąca i to w wielu miejscach! Raz nawet przeszła tuż obok mojego domu, chociaż nigdy wcześniej ani - jak na razie - później nie miało to miejsca.

W związku z przyciąganiem, przypomina mi się jeszcze jedna sytuacja. Ja wraz ze swoim znajomym, szukaliśmy kompana, którego kilkanaście minut wcześniej zostawiliśmy samego, bo poszliśmy kupić coś do jedzenia. Po powrocie okazało się, że nie ma go w tym samym miejscu i w tłumie będzie znaleźć go bardzo trudno. Znając jednak dobrodziejstwa Prawa Przyciągania, powiedziałem znajomemu, by zaczął o nim myśleć, a na pewno go znajdziemy. Zgodził się, i dosłownie minutę później 'zaginiony' kolega nagle wyłonił się z tłumu.

Może się jednak zdarzyć tak, że... nic się nie zdarzy, nikogo nie uda nam się przyciągnąć. Trzeba wtedy pamiętać, że ludzie to nie marionetki i nimi nie kierujemy.

A co jeśli chodzi o wspomaganie kogoś w chorobie? Oczywiście możemy wysyłać swoją energię, uruchamiając uzdrowicielskie moce wszechświata/Boga czy podświadomości danej osoby. Jak to robić? Kluczem jest widzieć w wyobraźni tę osobę zdrową, w pełni szczęścia, promieniującą radością i harmonią i cieszyć się z tego. To jest właśnie prawdziwa modlitwa za kogoś, prawdziwa pomoc. Wielkim zwolennikiem tej metody był Joseph Murphy.

Do tej pory pisałem o przyciąganiu konkretnych osób; inaczej to się ma, gdy nie koncentrujemy się na danej jednostce. Może tak być jeżeli chcemy przykładowo przyciągnąć wymarzonego partnera, a obecnie nie znamy nikogo takiego, czy przysporzyć nową grupę znajomych, wyobrażając sobie miłe spotkania i ciekawe dyskusje. W takiej sytuacji wszystko działa nieco prościej, bo Prawo Przyciągania już zatroszczy się o to, byśmy na swojej drodze spotykali odpowiednie dla nas osoby.

Pamiętaj jednak przede wszystkim, że "zamiast zmieniać innych, zmień siebie, aby być wzorem do naśladowania". Często nie ma sensu uszczęśliwiać kogoś na siłę; dajmy innym wolną rękę i pozwólmy kroczyć własną drogą, dopóki na tej drodze nie zabłądzą i nie zgubią radości. Radości bycia.

środa, 19 stycznia 2011

Wiara największą mocą

By flickr.com
Co jest największą duchową mocą? Wizualizacje? Emocje? Afirmacje? Odpowiedź brzmi: Nie. Największą moc ma nasza wiara!

Już od setek lat ludzie wiedzą, jak wielkie rzeczy może zdziałać wiara. Wiedział to już Jezus i inni nauczyciele duchowi w tamtym czasie. Wystarczy zajrzeć do Biblii, by się o tym przekonać: Według wiary waszej niechaj się wam stanie (Mt. 9,29),  Otrzymacie wszystko, o co na modlitwie z wiarą prosić będziecie (Mt 21, 22). To tylko wybrane przykłady z ich ogromnej ilości, które znajdziecie w Biblii, która jest swego rodzaju duchowym przewodnikiem.

Nieważne jednak, jakiego jesteś wyznania czy gdzie mieszkasz; wiara działa dla każdego człowieka dokładnie tak samo. Jest to swego rodzaju umysłowe prawo, czego dobrym przykładem może być efekt placebo. Jesteś w stanie wyleczyć się z każdej choroby - wystarczy, że po prostu w to ślepo uwierzysz. Dlaczego podczas pielgrzymek czy przedziwnych afrykańskich rytuałów dokonywały się cudowne ozdrowienia? Są to Boskie miejsca i sposoby? Bynajmniej. Ludzie, którzy cierpieli jakąś dolegliwość, mieli po prostu niezachwianą, ogromną wiarę, że ta dana metoda czy miejsce ich uzdrowi. Uwalniali w sobie, poprzez wiarę, Nieskończoną Moc, Wyższą Siłę  - czy jakkolwiek to nazwiemy - który leczyła ich całkowicie.

Łatwo sobie zatem odpowiedzieć na pytanie, dlaczego - na przykład - w piątek trzynastego ludziom przydarzają się różne wypadki. Wierzą po prostu, że jest to pechowy dzień, a to sprowadza na nich nieszczęśliwe zdarzenia. Tak samo dzieję się z innymi zabobonami  i irracjonalnymi przekonaniami.

Znam wielu ludzi, którzy sądzą, że do niczego się nie nadają. Twierdzą, że na niewiele ich stać, mają trudne życie i spotykają ich same problemy. Jest to oczywiście prawda, wiodą takie bezbarwne życie, bo dają temu wiarę - myślą o tym, jacy to są beznadziejni, ściągając na siebie kolejne negatywne sytuacje i zdarzenia, a nawet choroby. Dopóki nie zmienią sposobu myślenia i nie uwierzą, że są stworzeni do zwycięstwa i czekają na nich same obfitości, dopóty będą wiedli marny żywot.

Wiara jest więc największą duchową mocą. Wizualizacje czy afirmacje są, owszem, bardzo przydatnymi narzędziami w kreowaniu naszej pięknej rzeczywistości, ale gdy nie damy wiary temu, co sobie wyobrażamy czy wmawiamy, to też nas nie spotka. W tym właśnie kryje się głęboka prawda słów:  Otrzymacie wszystko, o co na modlitwie z wiarą prosić będziecie.

niedziela, 9 stycznia 2011

Jak uzyskać idealną figurę?

Kolejny odcinek z cyklu "Jak...". Tym razem zostałem poproszony o poruszenie tematu idealnej figury, więc tak też czynię.

Często, gdy tylko słyszymy słowo "sylwetka" bądź "figura" to od razu kojarzy się nam to z ćwiczeniami fizycznymi. Jest to bowiem poniekąd naturalne, że aby zrzucić brzuszek, uformować muskuły i tym podobne, trzeba się ruszyć i wykonywać ustalone ćwiczenia fizyczne.. Mam jednak dla wszystkich, którzy chcą na przykład schudnąć, dobrą wiadomość. Mianowicie w sukurs przychodzi nam oczywiście Prawo Przyciągania.

Jak to zwykle bywa w przypadku Prawa Przyciągania, podstawowym atrybutem kreacji jest wizualizacja. Jeżeli chcesz mieć idealną figurę, po prostu wyobrażaj siebie tak, jak chcesz wyglądać. Zgrabnie, powabnie, seksownie. Możesz wywołać w sobie również "film" jak gratulują Tobie znajomi, są pod wrażeniem twojej sylwetki i wyglądu. Nieodłącznym elementem są także odczuwane wyraziste, pozytywne emocje. Jeżeli wczujemy się w naszą wizję bardzo mocno, niewykluczone, że będziemy na ciele czuć mrowienie, co jest tylko dobrym znakiem.

Można spróbować również afirmacji, typu: "Mam idealną sylwetkę. Cieszę się z osiągnięcia znakomitej figury, którą wszyscy się zachwycają. Uwielbiam patrzeć na siebie w lustrze"; oczywiście owych afirmacji jest wiele i można układać własne, ew. poszukać jakiś w internecie czy książkach. Najważniejszym jest jednak to, jak owe afirmacje będziemy 'traktować'. Nie chodzi o to, by były one tylko klepanym pacierzem, ale wręcz modlitwą, uzupełnioną wiarą i wyobrażeniami.

Próbowanie zmienić swoją sylwetkę poprzez samą wizualizację/afirmację jest jednak porywanie się z motyką na słońce. Aby efekt był 'szybsiejszy' i 'lepszy', trzeba sięgnąć po bardziej uznane metody, jak ćwiczenia fizyczne. Nie będę ich tu podawał, bo mam o nich znikome pojęcie, ale aktywność fizyczna w połączeniu z odpowiednią wizualizacją i pozytywnym myśleniem na pewno będzie miała dla nas jeszcze bardziej spotęgowany efekt.

Kluczowym czynnikiem, jest jednak pokochanie siebie. Nie tędy droga, żeby wręcz katować swoje ciało, znęcać się nad nim, aby tylko wywołać dla nas lepszy efekt. Musimy je zaakceptować, pokochać, pokochać i ciało i siebie. Pod wpływem miłości i pozytywnych emocji wszystko się ugnie, również i nasza sylwetka :) Emanuj spokojem, radością i akceptacją!

Uwierz, że wszystko co robisz, by polepszyć figurę, jest stemplowane przez Prawo Przyciągania/Wszechświat/Boga. Uwierz, że dieta którą stosujesz (poszukaj dla siebie odpowiedniej), uwierz, że ćwiczenia fizycznie (czy inny aktywny wypoczynek), które wykonujesz, uwierz, że twoje wizje i pozytywne myśli PRZYNOSZĄ EFEKT i już osiągasz swój cel, jakim jest idealna figura. Zaakceptuj również jedzenie, nie traktuj go jako wroga, tylko jako coś dla nas niezbędnego. Skup się na wspaniałości smaku danego dania. POLECAM afirmację: Wszystko, co *Bóg uczynił, jest dobre. Cokolwiek jem, przyjmuję lub piję, wpływa na mnie dobrze - podtrzymuje zdrowie, poprawia sylwetkę i urodę. Moje ciało wypełnia spokój i harmonia. Czuję się wspaniale. Dzięki tej afirmacji, jeżeli głęboko zakorzenisz ją w podświadomości, uda Ci się zmienić nastawienie do jedzenia.

* Boga można zastąpić Wszechświatem/Stwórczą Mocą/ Wyższą Jaźnią itd.

Pamiętaj, uda się!