Pokazywanie postów oznaczonych etykietą moc. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą moc. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 15 kwietnia 2012

Inspirujące cytaty

http://farm5.staticflickr.com/4145/5196470976_1e68ed48bb.jpg
by flickr.com (Ed1087's)
Uwielbiam taki stan, kiedy czuję, że wszystko jest proste, że wszystko się ułoży i że życie jest piękne. Taki powiew lekkości i inspiracji. Nie jest łatwo to osiągnąć, niekiedy to przychodzi samo z siebie, a innym razem z jak sobie coś "wpakuję" do głowy. Na przykład cytaty.

Lubię czytać o inspirujących ludziach i analizować różne cytaty. To niezwykle pomoce i budujące. Polecam Ci, abyś zrobił to samo. Oto kilka moich ulubionych cytatów, wielu życiowych mędrców.

Inspirujące cytaty:

- Jeśli pracujesz nad realizacją swoich celów – Twoje cele będą pracować na ciebie. Jeśli pracujesz nad swoim planem, Twój plan zapracuje na Ciebie. Jim Rohn

- Każda rzecz którą budujemy – w finale buduje nas samych. Jim Rohn

-Twoje życie nie poprawi się przez przypadek. Poprawia się, jeśli zaczniesz je faktycznie zmieniać.Jim Rohn

- Szczęście nie jest czymś co możesz osiągnąć jutro. Szczęście projektujesz sobie w Teraz. Jim Rohn
- Wszystko na świecie działa dla Ciebie, nie przeciw Tobie. Carlos Xuma

- Biedacy są największymi wrogami samych siebie. James Jones

- Jesteś młody, dopóki wierzysz w życie. Michael Benedum.

- Rzeczą ważniejszą od wiedzy jest wyobraźnia. Albert Einstein

- Sami musimy stać się zmianą, do której dążymy w świecie. Gandhi

- Odwaga nie polega na nie odczuwaniu strachu, lecz na uznaniu, że coś jest ważniejsze niż lęk. Ambrose Redmoon

- Największe bogactwo, to robienie tego, co kochasz. Colin P. Sisson

- Ludzie, którzy tracą czas czekając, aż zaistnieją najbardziej sprzyjające warunki, nigdy nic nie zdziałają. Najlepszy czas na działanie jest teraz! Mark Fisher

- Gdy czegoś pragniesz, cały Wszechświat pomaga ci zrealizować marzenia. Paulo Coelho, Alchemik.

- Możesz dokonać wszystkiego, czego tylko chcesz, możesz zdobyć wszystko, czego zapragniesz możesz zostać każdym, kim zechcesz zostać. Rober Collier
 
- Spełnienie marzeń może uniemożliwić ci jedynie strach przed klęską. Paulo Coelho, Alchemik.

- Nadejdzie taki dzień. gdy przed pukającym otworzą się drzwi, proszący otrzymają to, o co prosili, a płaczący doznają pociechy. Paulo Coelho, Walkirie.

- Tylko ten, kto odkrywa Życie, może odnaleźć Skarb. Paulo Coelho, Alchemik.

- Znajdziesz to, czego się spodziewasz. Arystoteles

- Człowiek powinien wybierać swój los a nie zadawalać się tym co dostaje. Paulo Coelho, Piąta Góra.

- Intuicja podpowie myślącemu umysłowi, gdzie szukać dalej. Dr Jonas Salk

- Trzeba nauczyć się ponosić porażki. Nie można stworzyć nic nowego, jeżeli nie potrafi się akceptować pomyłek. Charles Knight

- Poddający się – nigdy nie wygrywa, a wygrywający – nigdy się nie poddaje. Napoleon Hill

- Nie czekaj. Pora nigdy nie będzie idealna. Napoleon Hill

- Każda porażka niesie w sobie ziarno równej lub nawet większej korzyści. Napoleon Hill
A może Ty masz jakiś ulubiony cytat? Podziel się nim.

środa, 21 września 2011

Ho'oponopono a Prawo Przyciągania

by flickr.com
 Wspominając o Ho'oponopono, często myśli się o Prawie Przyciągania. Ta hawajska metoda została bowiem niejako 'dokoptowana' do PP jako wspomagacz w przyciąganiu. Jak jest naprawdę i czym różnią się te dwie techniki - o tym we wpisie. 

Ho'oponopono najczęściej w kontekście Prawa Przyciągania prezentowane jest jako znakomita metoda, która pozwala usunąć przeróżne negatywne bloki, dzięki czemu kreowanie staje się efektowniejsze. Czy tak jest? Sądzę, że i owszem; w gruncie rzeczy Ho'oponopono nie ma jednak prawie nic wspólnego z PP. 

Obie nauki bardzo się różnią. Według idei "sekretowej" sami jesteśmy kreatorami własnego życia i tylko od nas zależy jak nam się wiedzie. Ho'oponopono idzie o krok dalej - mówi o odpowiedzialności za wszystko co doświadczamy, chociaż na pozór nie mamy z tym nic wspólnego (patrz poprzedni wpis). Tutaj jednak podobieństwa się kończą.

Dzięki Prawu Przyciągania jesteśmy świadomymi kreatorami własnej rzeczywistości - tak naprawdę nie do końca jest, bo umysł przyswaja tylko kilkanaście z wielu milionów informacji, którymi jest w każdej chwili bombardowany. Ho'oponopono to uwzględnia i pozwala nam oczyścić wszystko, co w jakiś sposób - świadomy bądź nie - pojawiło się w naszym życiu. I tutaj pojawia się zasadnicza różnica. Praktykując Ho'oponopono NIC nie kreujesz, nie przyciągasz. Stosując tę hawajską metodę oczyszczasz umysł i dajesz władzę Boskiej Mocy - dajesz jej zadecydować, co dalej. To jest swoiste poddanie się nurtowi życia w pozytywnym tego słowa znaczeniu. 

Wielu osobom może to oczywiście nie pasować. Dlaczego bowiem nie korzystać z narzędzia tworzenia własnej rzeczywistości, tylko poddawać się czemuś innemu - mogą spytać. Odpowiedź jest prosta: kiedy damy władzę Absolutowi/Boskiej Mocy/Wszechświatowi (jakkolwiek to nazwiesz), sprawy automatycznie zmienią swój obrót. 

Pewnie niejednokrotnie w Twoim życiu waliło się, i to na wielu płaszczyznach. Trudno było wtedy wywołać pozytywne emocje i poprzez Prawo Przyciągania zmienić sytuację. W Ho'oponopono wystarczy, że będziesz regularnie się oczyszczał; nie musisz też wiedzieć jakie jest źródło problemu - Twoim zadaniem jest oczyszczenie. Tylko i wyłącznie.

Znam osoby, które stosowały Ho'oponopono i mówiły "to w ogóle nie działa". Najczęściej używały tej metody doraźnie, rzadko i nieregularnie - wtedy faktycznie może się dziać mało albo właściwie nic. Jak już kiedyś pisałem, Ho'oponopono to nie ekspresowa ścieżka, jest wręcz całkiem odwrotnie.

Czy to w ogóle działa? Muszę z pewnością napisać: tak. Zapoznałem się z wieloma historiami, które miały swój szczęśliwy koniec dzięki Ho'oponopono. Sam też ich doświadczyłem (świeża - kiedy tylko umieściłem "oczyszczacz" na stronie, napisało do mnie więcej osób, niż poprzednio razem wziętych!); co więcej, ta hawajska metoda zawsze pomaga odmienić samopoczucie, spojrzeć z innej strony i wybaczyć sobie. Przede wszystkim wybaczyć sobie i pokochać siebie. To jest Twoja odpowiedzialność, ale i Twoja szansa. Ho'oponopono to szansa na to, by wejść na nową drogę - pokoju i miłości.

poniedziałek, 15 sierpnia 2011

Ho'oponopono cz. 3

http://e84freedom.files.wordpress.com/2011/05/freedom.jpgDotychczas o Ho'oponopono pisałem dwa razy - tu i tu. Od tego czasu cały czas praktykuję tę metodę i nadal jestem nią zafascynowany. Postanowiłem podzielić się spostrzeżeniami i wrażeniami na ten temat.

Gwoli ścisłości - nie praktykuję oryginalnego Ho'oponopono, ale Tożsamość Ho'oponopono, jeszcze lekko zmodyfikowaną przez dr Hew Lena. Tej metodzie jest właśnie poświęcona książka 'Zero Ograniczeń'.

Wszystko wydaje się banalne, powtarzanie czterech fraz jak mantry, które oczyszczają podświadomość. W gruncie rzeczy to faktycznie jest banalne, ale tu nie chodzi tylko nieświadome klepanie tych wyrazów. 

Ideologia Ho'oponopono też jest niezwykle ważna i trzeba ją sobie przyswoić, jeżeli mamy zamiar stosować tę metodę. A samo założenie tej hawajskiej wiedzy nie jest proste - mówi ono bowiem, że jesteśmy całkowicie odpowiedzialni za swoje życie. To można jeszcze zaakceptować, ale trudniej pojąć (a co dopiero według tego żyć!) zasadę, że WSZYSTKO wykreowaliśmy my sami.

Wszystko, to wszystko. Łącznie z tym, że jak ktoś Ci opowie o tym, że ma problem z pieniędzmi, to jest automatycznie Twój problem, bo przecież WSZYSTKO kreujesz, a to, że pojawiła się w Twoim życiu osoba z taką sytuacją, to Twoja odpowiedzialność.

To tylko jeden mały przykład, ale tak naprawdę co tylko doświadczymy, automatycznie jesteśmy za to odpowiedzialni.

Dowiedziałeś się o chorobie ciotki z Ameryki swojego przyjaciela? Jesteś za to odpowiedzialny, to już Twój problem.

Takie postrzeganie rzeczywistości i swojego życia jest dla wielu niemożliwe; wykracza po za ich percepcję. A co dopiero mówić o działaniu według tej ideologii.

Ja spróbowałem żyć według tego. Czasami łapię się na tym, że zamiast oczyszczać się, reaguję w jakiś inny sposób, ale taka sytuacja jest coraz rzadsza. Teraz, jeżeli coś - na przykład jakieś zachowanie - mnie w kimś nie pasuje, to zamiast się denerwować, zaczynam proces oczyszczania powtarzając w myślach "Przepraszam, Wybacz mi, proszę, Dziękuję, Kocham Cię".

Kiedy widzę kłótnię bliskich mi osób, również zaczynam proces oczyszczania, bo to moja odpowiedzialność.

Jeżeli miałbym skrócić główną zasadę Ho'oponopono, to napisałbym: Nie ma żadnego tam. Wszystko jest w Tobie.

Dlatego też jeżeli chcesz uzdrowić jakąś sytuację, musisz oczyścić SIEBIE. Tylko praca nad Tobą może pomóc tym innym osobom.

Ho'oponopono jest tym samym potężnym narzędziem, które oddziałuje dosłownie na cały świat, a to wszystko dzięki Tobie. Czyż nie brzmi to fantastycznie?

Do podświadomości ciągle dostaną się kolejne myśli, obrazy czy powracające wspomnienia. Według dr Hew Lena to właśnie wspomnienia są sprawcą wszystkich nieszczęść i braków w naszym życiu.

Dzięki Ho'oponopono możemy jednak oczyścić podświadomość, zneutralizować i puścić energię. Wtedy to negatywne programy nie siedzą w naszym umyśle, co wiąże się z wieloma korzyściami w naszym życiu. Możesz na przykład doznać inspiracji, podchodzącej wprost od Boskiej Mocy. A jest to dużo bardziej warte niż zwykły pomysł czy intencja, którą sam nadajesz.

Doznałem takiej Boskiej Inspiracji zakładając tego bloga. Było to niesamowite uczucie; wszedłem po prostu na stronę blogger.com, błyskawicznie, bez żadnego zastanowienia wystukałem nazwę 'Z wnętrza', wpisałem potrzebne dane i wszystko było gotowe. Co jednak zadziwiające - zrobiłem to bardzo szybko, bez namysłu - jakbym był sterowany przez Boską Moc.

W życiu masz dwie drogi; oczyszczać się lub nie - rzekł Hew Len. Właściwie to mogę się z tym zgodzić. Kiedy się nieustannie oczyszczamy, powracamy do stanu pustki i doświadczamy nieziemskiego spokoju. Tak właśnie dzieje się, kiedy regularnie stosuje Ho'oponopono - mam pusty umysł, czuję się lekki jak piórko. To fantastyczny dar.

Jeżeli zdecydujesz się pójść tą drogą, to pamiętaj - życie to nieustanne Ho'oponopono. Twoja podświadomość łapie bowiem cały czas kolejne programy, wracają wspomnienia, które blokują Ci dojście do źródła - do Boskiej Mocy. Jeśli będziesz regularnie stosował tę metodę, to zauważysz rezultaty. Wtedy staniesz się Kahi Maluhia - miejscem spokoju.



piątek, 8 lipca 2011

Czy można nie mieć problemów?

http://happybloggers.com/sites/default/files/HAPPY.jpgNo właśnie. Czy można prowadzić takie życie, w którym nie ma żadnych problemów? Są dwie "szkoły": jedni mówią 'tak', drudzy 'nie'. Jak ja to widzę?

Według mnie problemów możemy w swoim życiu w ogólnie nie mieć. I to nie tyle poprzez kreowanie własnej rzeczywistości za pomocą - na przykład - Prawa Przyciągania, ale poprzez postrzeganie.


Zobacz. Czy jest dla Ciebie problemem poranne wstawanie? Załóżmy, że tak. Jednak dla mnie ta sama czynność nie stanowi żadnego problemu, i mimo iż robimy to samo, to inaczej to postrzegamy.

Jeden będzie narzekał, że skończyło się ulubione jedzenie, drugi po prostu to zaakceptuje i skonsumuje co innego. Takich przykładów można podać ogrom. Tylko od nas zależy, czy mamy problem czy nie.

Bo można dojść do takiego etapu, kiedy w bardzo dużym stopniu bądź nawet całkowitym wyeliminujemy problemy; będziemy po prostu postrzegać je jako kolej rzeczy, szansę na rozwój, przystanek w drodze do celu i tak dalej.

Ktoś może mi zarzucić, że to jest tylko ignorowanie problemów, które i tak istnieją. Ja bym tak na to nie patrzył. Bo tutaj nie chodzi o mówienie "wszystko jest okej", tylko o zaakceptowanie sytuacji taką, jaką jest i nie buntowanie się przeciw niej. Wtedy po prostu odbieramy ją normalnie, nie jako problem, ale z pełną świadomością jej zaistnienia.

Prawdą jest, że możesz mieć o połowę mniej problemów w od teraz. Znam wielu specjalistów, którzy szukają problemów dosłownie wszędzie; wszystko odbierają w negatywnym świetle, rozmyślają, jak będzie źle, co niedobrego ich czeka etc. Może Ty należysz do tej grupy?

Następnym razem, zamiast narzekać, że coś musisz zrobić albo że coś Ci się przytrafiło, podejdź do tego z uśmiechem na ustach i dobrą wiarą. Nie biadol, że skończyło się ulubione jedzenie, tylko zjedz coś innego. Nie narzekaj na pogodę, tylko ją zaakceptuj - po burzy wyjdzie słońce. Nie martw się, że nie masz obecnie pieniędzy, tylko skup się na tym by je zdobyć.

Jeżeli będziesz tak postępował i koncentrował się tylko na rozwiązaniu i pozytywnych aspektach, to Twoje życie będzie bardziej radosne i dużo mniej 'problemowe'.

Oczywiście istnieją problemy, które można nazwać 'większymi', jak choćby śmierć kogoś bliskiego. Ale i z tym można sobie poradzić! Czy ulgi nie da Ci świadomość, że przecież każdy musi umrzeć? Zamiast płakać, skoncentruj się na wszystkich miłych, niezapomnianych chwilach, doceń to, że ta osoba była z Tobą tak długo, podczas gdy inni nie mają takiego szczęścia. Takie postępowanie da Ci nie tylko ulgę, ale sprawi, że problem stanie się 'mniejszy'. "Nie płacz, że coś się skończyło, tylko ciesz się, że to Ci się przydarzyło".

Ćwicz się w nowym postrzeganiu spraw, teraz nie wsadzaj ich do przegródki "problemy". To naprawdę jest możliwe. Liczy się postrzeganie.

poniedziałek, 27 czerwca 2011

Czy można zmienić życie 'ot tak'?

https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgx6wb_OZH8fIMuHon_K0boKrlqnyMlGNGx2Hew9Y4qhGgGGBVBN1F_71lHgZzokm7fdO1wwNZHtSotB7WgvvCmBnh7SSI-6N78pXsa_4BZp-DwFbhS3DI8XFGsdBedrCct7hFVT9fF4wY/s1600/fqp5bem49i4e.jpgCzęsto zdarza mi się spoglądać na ludzi. Nie jest to jednak zwykłe spoglądanie - nie oceniam ich wyglądu czy tego, co mają, a bardziej w jakiej są sytuacji duchowej, mentalnej i emocjonalnej.

Podczas owej obserwacji często jestem zdumiony, jak ludzie bardzo są pogrążeni w problemach. Zajmują się ciągle tym samym, powtarzają monotonne zajęcia nie czując z tego powodu żadnej satysfakcji, co można usłyszeć z ich ust. Dokładniej mam tu na myśli akurat mojego sąsiada, który często bardzo głośno manifestuje swoje niezadowolenie, często też wyładowując je na swojej żonie.


Patrzę tak, patrzę i myślę, jak to dużo można stracić, nie interesując się duchowością i samorozwojem. Przytoczę chociażby swój przykład; gdybym nie zaczął czytać motywacyjnych książek czy różnych życiowych poradników, zapewne byłbym teraz bardzo daleko od tego miejsca, pogrążony w przeróżnych humorach, zakładający negatywne scenariusze.

Na szczęście udało mi się - jakby mimowolnie - z tego wydostać. Niestety sporo ludzi tkwi w tym całe życie.

Nie będę dywagował, czy akurat jestem takim szczęśliwcem, że posiadam ową wiedzę i tylko konkretni ludzie są do tego 'przydzieleni' - bo nie pora i czas - ale zastanowię się, dlaczego inni nie próbują zmienić swoich sytuacji życiowych.

No właśnie. Dlaczego?

Większość osób, które obserwuje jest wręcz przykuta do swojego życia. Robi to samo, nie widząc perspektyw na nabranie szczęścia, harmonii. I siedzą w takiej przeciętności, obwiniając całe życie i biernie wyczekują końca swojej egzystencji.

Dzieje się tak pewnie dlatego, że ludziom brak wiary i wiedzy, że można sytuację odmienić. Dywagując jednak właśnie na ten temat, postanowiłem zastanowić się nad kwestią - czy można to życie od tak zmienić? Wybrać się na podróż swojego życia, porzucić nudę i rutynę, zacząć trzepać grubą kasę i nawet na stare lata się wyrobić.

Da się to zrobić 'ot tak'? Nie sądzę. 

Przede wszystkim musimy owej zmiany chcieć, a niektórzy nawet nie dają sobie takiej szansy. Druga kwestia to całkowita zmiana myślenia, na pozytywne i otwarte. Wtedy dopiero można myśleć, by coś uczynić, bo jak cokolwiek zrobić, kiedy w podświadomości mamy program: "Nic nie potrafię, nie mam na nic szans, życie jest kijowe, a ja sam nie mogę się wyrwać z obecnego stanu"?

A jak takie myślenie zmienić? Najlepiej czytać książki/artykuły czy słuchać nauczycieli rozwoju duchowego. Dopiero jak zagłębimy temat, poukładamy sobie wszystko, uwierzymy w treści, które są nam 'pakowane', to wtedy możemy pokusić się o naprawdę głęboką zmianę życia - mentalną i fizyczna.

W taki oto sposób powstaje wniosek: Nie znając swojej własnej mocy i możliwości, tracimy bardzo dużo. Jednak jej poznanie i zaakceptowanie, daje nam przeogromną szansę na nowe, lepsze życie.

Masz tego farta. Wykorzystaj go.

poniedziałek, 20 czerwca 2011

Ho'oponopono dla Ciebie

Swoją premierę ma właśnie projekt traktujący o Ho'oponopono, wspaniałej hawajskiej metodzie. Jeżeli chcesz dowiedzieć się więcej, i zacząć ją stosować, wejdź TUTAJ. Co skłoniło mnie do napisania o niej? Przede wszystkim skuteczność, bo to znakomita nauka, w której to Ty jesteś najważniejszy. Zresztą, co się będę rozpisywał - wejdź i się przekonaj

Co zatem dalej? Praca nad kolejnym projektem, pisanie wpisów i ewentualne poprawki (liczę na sugestie), co do Ho'oponopono.

Tak więc, do zobaczenia!

czwartek, 26 maja 2011

Zaproś Boską Moc

by flickr.com
Inspiracja ma to do siebie, że często przychodzi bardzo niespodziewanie. Mimo to jest zazwyczaj niezwykle wartościowa i warto działać pod jej wpływem. Ja tak postanowiłem zrobić.

Wertując kartki kolejnej książki na temat samorozwoju, zaświtał mi w głowie pomysł na nowy projekt. Pomysł, który okazał się znakomity, bo od razu postanowiłem przejść do jego realizacji. I ten wpis jest właśnie jednym z etapów mego działania.

O czym w ogóle mowa? Ano o tym, że pracuję nad nowym projektem, który będzie się nazywał "Zaproś Boską Moc". O co w tym wszystkim będzie chodziło? Na razie nie zdradzę, ale niebawem znajdziecie zakładkę z informacjami. 

Edit: TUTAJ znajdziesz więcej szczegółów.

Ka Maluhia no na wa a pau,
no ke'ia wa a mau a mau loa aku

wtorek, 19 kwietnia 2011

Siedem zasad Huny

http://hawaiivacations.transamglobal.com/images/Chinaman_s%20Hat_%20Oahu_%20Hawaii.jpgHuna to pochodząca z Hawajów starożytna wiedza. Jest to sposób patrzenia na świat, ale i też 'narzędzie' do rozwoju osobistego. Według niej człowiek składa się z ku (serce, ciało, podświadomość), lono (umysł lub świadomość) i kane (duch lub Nadświadomość). Huna uczy, jak zachować harmonię między nimi.

Oto jak Hunę charakteryzuje strona huna-huna.pl:

"Huna uczy przede wszystkim tego, jak zmieniać siebie w świadomy sposób po to, by móc zmienić swoje doświadczenia. Wiedza ta pozwala spojrzeć na nasze życie z zupełnie odmiennej perspektywy niż dotychczas. Czyni bowiem z nas ludzi odpowiedzialnych za jego kształtowanie i uświadamia nam, jak olbrzymia moc spoczywa w naszych dłoniach.

W głębi każdego z nas drzemie przecież siła twórcza, o której istnieniu zazwyczaj nie mamy pojęcia. Huna wskazuje nam, jak z nią postępować i w jaki sposób zrobić z niej użytek do tworzenia lepszego i szczęśliwszego życia. Jedynym warunkiem jest zmiana naszych – niekiedy ograniczających- przekonań i odrzucenie tego, co w naszej świadomości nie należy do nas."

Huna składa się z siedmiu głównych zasad. Chciałbym je teraz przedstawić, bo warto je poznać.
  1. Świat jest tym, czym myślisz, że jest (Ike)
  2. Nie ma ograniczeń (Kala)
  3. Energia podąża za uwagą (Makia)
  4. Chwila mocy jest teraz (Manawa)
  5. Kochać to dzielić szczęście (Aloha)
  6. Wszelka moc pochodzi z wnętrza (Mana)
  7. Skuteczność jest miarą prawdy (Pono)*
Tak wyglądają zasady Huny od strony 'oficjalnej'. A jak prezentują się w wersji praktycznej?

  • Miej świadomość, że świat jest tym, czym myślisz, że jest. Uwierz, że masz moc odniesienia sukcesu
  • Daj sobie wolność, ponieważ nie ma ograniczeń. Daj sobie prawo do powodzenia.
  • Skup się, ponieważ energia podąża za uwagą. Spotęguj swoje pragnienie powodzenia.
  • Bądź tutaj, ponieważ chwila mocy jest teraz. Zacznij od teraz z wolą odenisienia sukcesu. 
  • Poczuj szczęście, ponieważ miłość jest źródłem mocy. Ciesz się dobrem i doceniaj je.
  • Czuj się pewnie, ponieważ wszelka moc pochodzi z wnętrza. Zawsze ufaj sobie.
  • Nastaw się pozytywnie, ponieważ skuteczność jest miarą sukcesu. Zawsze spodziewaj się najlepszego.*

Choć Huna to nauka stara jak świat, to jej zasady są jak najbardziej 'na czasie'. I wcale nie trzeba jej zagłębiać, by żyć według tego, co jest wyżej napisane. Tak naprawdę większość przekazów o rozwoju osobistym czy o naszej mocy, rozbija się właśnie o takie zasady.

Nie zapominaj o tych siedmiu punktach w swoim życiu. Są one bowiem niezmienne i cały czas obowiązujące, a podążanie według nich przyniesie Ci sukces na każdej płaszczyźnie.

*Za książką "Huna - Starożytny hawajski sekret".

wtorek, 29 marca 2011

Bóg i jego sprawy

By flickr.com
Aloha! Witam i zarazem przepraszam za przerwę 'blogową', ale dopadło mnie jakieś choróbsko, przez co byłem przez trzy dni nie do życia. Wielkie odrodzenie jednak nastało :)

Dziękuję za wzięcie udziału w ankiecie, oddaliście aż 31 głosów i jest to zdecydowanie najlepszy ilościowo wynik. Podoba mi się też to, jaką odpowiedź zaznaczaliście najczęściej; pytałem jak wychodzi Wam korzystanie z Prawa Przyciągania i aż 14 osób wybrało "znakomicie". Sześciu respondentów zaznaczyło "dobrze", a siedmiu "średnio".

Łącznie cztery osoby zaznaczyły "słabo" lub "fatalnie". Nie mam pojęcia, czym może być to spowodowane, ale mam nadzieję, że dzięki temu blogowi Prawo Przyciągania stanie się dla Was bardziej jasne i łatwiejsze w użyciu. Zresztą to wcale nie jest takie trudne, jeżeli będziemy pamiętać o tym, by... myśleć jak Bóg!

Jakiś czas temu czytałem książkę Joe Vitale, z którym miałem przyjemność korespondować, pt. "Największy Sekret Robienia Pieniędzy". Autor przedstawia w niej bardzo ciekawy sposób, by myśleć jak Bóg. Na czym to polega? Ano na tym, by nie stawiać sobie ograniczeń i unikać wszelkich negatywnych 'potworków'.

Czy Bóg/Wszechświat/Moc (jakkolwiek to nazwiecie) musi się o coś martwić, czymś się przejmować? Oczywiście, że nie, bo jest wszechmogący i może wszystko. Jak Ty byś się zachowywał, gdybyś mógł mieć wszystko? Dołowałbyś się czy cieszył? Stawiałbyś sobie ograniczenia, niecierpliwił się? Odpowiedzi nasuwają się oczywiście same. I to jest właśnie sednem Prawa Przyciągania - by radować się teraz, nie niecierpliwić się, mieć pewność, że można bardzo, bardzo wiele (jak nie wszystko). Trzeba po prostu przemienić swoje myślenie na pozytywne, pozbawione wielu irracjonalnych przekonań i wierzeń.

A często takie strachliwe czy błędne przekonania biorą się z pojmowania Boga. Joseph Murphy w książce "Prawa Umysłu" pisał: "Człowiek sam ściąga na siebie cierpienie, chorobę, ból i różnorodną biedę ignorując prawa umysłu i ścieżki Nieskończonego Ducha. Musisz odrzucić przekonanie, że Bóg jest istotą podobną do człowieka, przepełnioną chęcią zemsty. Bóg jest uniwersalnym prawem, które nie jest mściwe. Bóg nie jest osobą na nasze podobieństwo i naprawdę nie ma względu na osoby".

Sami tworzymy sobie piekło na ziemi "ignorując prawa umysłu". Nie możemy mieć pretensji do Boga czy do życia, że żyjemy w niedostatku albo że nie wygraliśmy na loterii. Bóg nie macza palców w takich sprawach, on na nas nie sprowadza nic złego, ani nas nie sprawdza. Wszelakich powodów musimy szukać tylko tutaj, na ziemi, a dokładniej: w sobie.

Czy zatem modlitwa ma jakikolwiek sens? Oczywiście, że ma; możemy zestroić się z "absolutem" poprzez wiarę (Otrzymacie wszystko, o co na modlitwie z wiarą prosić będziecie) i przekonanie o jego sile. To jest niejako ścieżka ducha, to są prawa umysłu. Bóg może nasz uraczyć dobrem, jednak zdarza się, że my częściej raczymy siebie złem, kolejno powtarzając "znowu mi się to przytrafiło".

Poprzedni wpis kończyłem zdaniem, że możesz wybrać dobro lub smętność i teraz też to powtórzę - masz wybór.

czwartek, 24 marca 2011

W poszukiwaniu szczęścia

By flickr.com
Szczęście to tak naprawdę nawyk. Można go nabrać i skutecznie pielęgnować, trwając z uśmiechem na ustach.

Wiele osób uzależnia jednak swoje szczęście od przeróżnych rzeczy, a w tym często od pieniędzy. "Jeżeli zarobie 250 tysięcy to w końcu będę szczęśliwy" - takie gadanie nie ma sensu! Nawet jeżeli będziesz miał tę upragnioną sumkę, to nie znaczy to, że staniesz się radośniejszym człowiekiem, niż teraz. Pieniądze przecież nie przykleją Ci do twarzy uśmiechu, bo jedynym źródłem szczęścia jesteśmy my sami, a dokładniej nasze wnętrze.

Taka sytuacja tyczy się nie tylko pieniędzy. Często słyszałem zwroty typu "jak tylko poprawię wygląd cery to zacznę prawdziwie żyć", albo "kiedy zmienię mieszkanie, nareszcie odzyskam radość".Prawda jest jednak taka, że takie osoby często tkwią w bezruchu, a nawet jeżeli uda im się zrealizować cel, to nadal nie potrafią odnaleźć szczęścia, bo utożsamiają je z kolejnymi przyszłymi sytuacjami.

Owszem, różne rzeczy mogą nam sprawić przyjemność czy zmienić sytuację życiową, ale nie są one głównym źródłem naszego szczęścia. Bezdomny może być szczęśliwszy niż bogacz, który mimo iż ma na co dzień luksusy, topi się z jakiegoś powodu w smutku - smutku, które tak samo jak i szczęście, ma pochodzenie z nas samych.

"Wszystko zależy od nastawienia. Zawsze i wszędzie możesz trwać w spokoju i szczęściu"

Często w swoim życiu nie dostrzegamy szczegółów, które są dla nas szarą codziennością. Tak również było w moim przypadku, dopóki nie zmieniłem swojego podejścia. Nie tylko zmieniłem swój sposób myślenia na pozytywny (bo to właściwie jedyny słuszny), ale i zacząłem doceniać "małe" rzeczy. Codziennie odczuwam wdzięczność, że mogę prowadzić tego bloga, że mam gdzie mieszkać, że mam wspaniałych rodziców, że mam pięknego zwierzaka i tak dalej, i tak dalej. Co więcej, cieszę się z każdego następnego dnia, podziwiam jak się budzi, a później jak słońce chowa się za horyzontem. Każda taka chwila może być prawdziwym cudem i momentem błogostanu.

Taki "moment" może się jednak przerodzić w trwały okres, jeżeli będziemy spoglądać na życie optymistycznie i zaczniemy je doceniać. Nie mam jednak na myśli patrzenia przez różowe okulary i ignorowania wszelakich problemów, a wiarę w siebie i pewność, że możemy zmienić każdą sytuację.

Cieszmy się życiem, nawet najdrobniejszymi jego aspektami. Każdy dzień jest nową szansą na rozwój, swoistym cudem - grunt, żebyśmy zaczęli to dostrzegać i wykorzystywać. Pamiętaj, że Ty kierujesz swoim życiem i Ty masz wybór. Na co zatem się decydujesz -  na smutek czy radość, na biedę czy dostatek?

niedziela, 6 marca 2011

Ho'oponopono cz. 2

By flickr.com
Co to takiego jest Ho'oponopono (a właściwie unowocześniony proces Tożsamość Ho'oponopono*) wyjaśniałem w styczniu (zobacz). Postanowiłem jednak wrócić do tego zagadnienia, zaskoczony rezultatami w swoim życiu.

Ostatnimi czasy postanowiłem w pełni korzystać z Ho'oponopono. Zaprzestałem wizualizacji czy afirmacji, a po prostu tylko się oczyszczam. Kilka razy dziennie, niekiedy spontanicznie (na przykład teraz, jak to piszę :)). Jakie są rezultaty? Bardzo dobre!

Oczyszczam się, oczyszczam i wszystko zmierza w dobrym kierunku. Poprawiły się moje relacje międzyludzkie, poznaję nowe osoby, choć nie wykazywałem żadnej inicjatywy. Wpadają mi do głowy pomysły (inspiracje), a wszelkie sprawy się rozwiązują. Co więcej, czuję spokój, lekkość i szczęście, a to jest największym skarbem. Sam jestem zadziwiony rezultatami tej metody w swoim życiu.

Zapewne ciekawi Cię, jak się oczyszczam, że wszystko idzie jak z płatka. Jest to banalne; po prostu powtarzam: "Przepraszam, Wybacz mi, proszę, Dziękuję, Kocham Cię" i "Przepraszam. Proszę, wybacz mi to, co się dzieje w moim wnętrzu i objawia się jako problem. Dziękuję, Kocham Cię". Czasami korzystam z filmiku oczyszczającego (znajdziesz go w pierwszym wpisie o Ho'oponopono) oraz wypowiadam tę oto modlitwę:

"Boski Stwórco, ojcze, matko i synu w jednym... Jeśli ja, moja rodzina, krewni i przodkowie uraziliśmy Ciebie, Twoją rodzinę, krewnych oraz przodków w myślach, słowach, uczynkach i działaniach, kiedykolwiek od początków stworzenia aż do dnia dzisiejszego, błagamy Cię o przebaczenie.. Niech to oczyści, zmyje, uwolni, przetnie wszystkie negatywne wspomnienia, blokady, energie i wibracje, i przemieni je w czyste światło.. A wszystko się stanie"

Jak to wszystko działa? Po prostu uwalniam nagromadzoną energię, oczyszczam się z negatywnych programów/wspomnień zagnieżdżonych w podświadomości, a Źródło czy Boska Moc wszystkim kieruje. Jakkolwiek by to nie brzmiało - działa!

Przytoczę teraz fragment z książki "Zero Ograniczeń", która wyjaśnia jak słowa uruchamiają cały proces.

"Najpierw mówisz "Przepraszam", a potem "Wybacz mi, proszę". W ten sposób dopuszczasz do swojej świadomości fakt, że coś (nie wiesz dokładnie, co) dostało się do Twojego systemu ciało-umysł. Nie masz pojęcia, jak się tam znalazło. Powiedzmy, że masz nadwagę - oznacza to, że złapałeś program, który negatywnie wpływa na Twoją figurę. Mówiąc "Przepraszam", dajesz znać Boskiej Mocy, że pragniesz przebaczenia dla swojego wnętrza za to, co na Ciebie sprowadziło. Nie prosisz Boską Moc o przebaczenie, lecz o to, żeby pomogła Ci wybaczyć samemu sobie.
Kolejnym etapem jest powtarzanie słów "Dziękuję" i "Kocham Cię". Mówiąc "Dziękuję" wyrażasz swoją wdzięczność i okazujesz wiarę w to, że Twój problem zostanie rozwiązany w imię najwyższego dobra wszystkich zainteresowanych. Natomiast słowa "Kocham Cię" odblokowują nagromadzoną energię i pozwalają Ci na nowo zjednoczyć się z Boską Mocą."

Oczyszczać trzeba się nieustannie, bo też nieustannie powracają do nas wspomnienia czy negatywne myśli. Nieważne, czy znasz źródło problemu czy nie. Jeżeli on pojawią się w Twoim życiu, po prostu się oczyść (więcej o wzięciu pełnej odpowiedzialności w pierwszym wpisie o Ho'oponopono).

Cóż więc mogę Ci radzić - oczyszczaj się. Metoda Tożsamość Ho'oponopono może wydawać się egzotyczna czy wręcz dziwna, ale co najważniejsze, jest skuteczna. Nie jest ona jednak ekspresowa - im dłużej ją stosujemy, tym większe są rezultaty. Być może jest to najłatwiejszy sposób na udane życie - nie wiem - czas pokaże.

*Tożsamość Ho'oponopono jest uaktualnioną, prostszą i można by napisać "bardziej przystosowaną do naszych czasów" metodą. Przykładowo w tradycyjnym Ho'oponopono do rozwiązania problemu fizycznie musiały być obecne wszystkie osoby z nim związane i senior pełniący rolę mediatora, a w Tożsamości przez Ho'oponopono jedynym uczestnikiem jesteś Ty.

wtorek, 1 marca 2011

Ciesz się chwilą

by flickr.com
Życie teraz - poruszałem już ten temat na samym początku bloga (link), ale postanowiłem do tego wrócić. A właściwie rozwinąć i jeszcze raz przestawić niezwykłą wagę tej oto chwili.

Tak naprawdę nie istnieje przeszłość ani przyszłość. Zauważyliście, że nigdy nie nadchodzi jutro? Zawsze jest dzisiaj, zawsze jest teraz. Nigdy nie ma za chwilę, bo za pięć minut i tak będzie teraz. Jak to teraz czytasz, to zapewne wydaje Ci się to, jako coś oczywistego. Coś oczywistego, do czego jednak nie przywiązywałeś wagi. Najwyższa pora to zmienić.

Dlaczego tak liczy się właśnie ta chwila? Przede wszystkim dlatego, że nie ma żadnej innej. I to wcale nie jest zła informacja. 

Często ludzie powtarzają sobie: "Jak zarobie to pięć tysięcy, to nareszcie będę szczęśliwy" albo "Jak urosnę siedem centymetrów, to będę mógł grać"; nie szukajmy zbawienia w przyszłości! Nie twierdzę, by nie wizualizować, nie twierdzę, by nie planować przyszłości - owszem, możemy kreować swoją rzeczywistość i wizualizować wymarzoną sytuację, ale kluczem do wszystkiego jest TERAZ i radość w tym oto momencie.

Wyobrażając sobie, jak czułbyś się, gdyby udałoby Ci się spełnić pragnienie, odczuwasz to teraz. Co więcej, swoją przyszłość kreujesz właśnie w tym momencie, o czym pisałem w jednym z poprzednich wpisów.

Brnąc od celu do celu, często nie zwracamy uwagi na to, co najważniejsze, czyli chwilę obecną. Myślimy co zrobimy za godzinę, jutro, za dwa lata, całkowicie omijając teraz. A przecież nie ma nic innego!

Każda chwila jest piękna. Świat żyje, ptaszki ćwierkają, słońce wschodzi i zachodzi, chmury przemieszczają się po niebie... po prostu to dostrzeż. Nieważne gdzie jesteś - w domu, w pracy, na spacerze - skoncentruj się na tym co widzisz wokół siebie, bądź tu i teraz. Zobacz wszystkie szczegóły; bądź obecny; patrz, ale nie oceniaj. Wyłącz swoje myślenie, a wtedy w pełni poczujesz TERAZ.

Ciesz się każdą chwilą, rozkoszuj się życiem. Nie pozwól, by przeszłość czy przyszłość zasłaniała Ci wspaniałość tego oto momentu. Zapewne gdy  wykonujesz jakąś czynność, już myślisz o kolejnej rzeczy. To prowadzi do nikąd, bo zawsze będziesz brnął w przyszłość, bez końca, a obecna chwila nigdy Ci nie wystarczy.

Zatrzymaj tę wieczną gonitwę. Oddaj się tej chwili, odczuj jej wszystkie szczegóły. Jest wspaniałą rzeczą móc wyłączyć myślenie i być tu i teraz w całej okazałości. Zresztą co Cię będę przekonywał, sam spróbuj...

poniedziałek, 21 lutego 2011

Cztery książki, które mogą odmienić życie

Literatury na temat pozytywnego myślenia i duchowości jest jak na pęczki. Istnieją jednak takie książki, które są kanonami gatunku i sztandarowymi dziełami, które na pewno warto przeczytać. Przedstawiam cztery z nich.

*Wybór w pełni subiektywny

Potęga Podświadomości
Autor: dr. Joseph Murphy
Rok wydania: 1962
Najpopularniejsze dzieło dr. Murphy'ego. Książa ta, która została sprzedana w milionach egzemplarzy na całym świecie, opowiada nam o mocy naszego podświadomego umysłu. Jest napisana bardzo prostym językiem, więc bez problemu można ją zrozumieć. I przyswoić sobie podane w niej techniki, których oczywiście nie zabrakło. Murphy przekonuje nas, że wiara czyni cuda, a my możemy odmienić swoje życie w całej okazałości.

"PP" daje w chwilach zwątpienia pozytywnego kopa. Jeżeli jednak chcemy, by na tym "kopie" się nie skończyło, to trzeba sobie przyswoić treść tej książki. A gdy już to zrobisz, gwarantuję Ci, że Twoje życie będzie takie jak nigdy. Serdecznie polecam wszystkie dzieła tego autora, który to był krzewicielem pozytywnego myślenia.


Potęga Teraźniejszości
Autor: Eckhart Tolle
Rok wydania: 1997
Kompletnie odmienne spojrzenie na sprawy umysłu i ogólnie myślenia. Książkę napisał człowiek oświecony i do tego też oświecenia nawołuje. Tolle przekonuje, że umysł nas kontroluje i wyniszcza, nie ma przyszłości i przeszłości, a chwila obecna jest najważniejsza.

Jest to bez wątpienia pozycja, która może całkowicie odmienić Twoje postrzeganie ziemskiej egzystencji.

Sekret
Autor: Rhonda Byrne
Rok wydania: 2007
Oto tytułowy 'Sekret' został wyjawiony. Książka przedstawia nam prawo przyciągania, dzięki któremu możemy przyciągnąć do swojego życia co tylko chcemy. Tak w zasadzie nie jest to nic rewolucyjnego, ale dzieło Rhondy Byrne poprzez swoją prostotę i niezwykle pozytywne zabarwienie klarownie pokazuje, że możemy kreować własną rzeczywistość.

"Sekret" trzeba uznać za książkę przełomową, która to dla wielu ludzi okazała się nową szansą na życie, a także znowu napędziła "New Age'owy" ruch.

Rozmowy z Bogiem
Autor: Neale Walsch
Rok wydania: 1995
Trylogia, której współautorem jest Bóg (przynajmniej według Walscha). Jest to niezwykle obszerne dzieło, które porusza kwestie życia po życiu, religii, Boga, postrzegania rzeczywistości, metafizyki... a to wszystko zapisanie w formie rozmowy z samym Bogiem.

Czy coś więcej trzeba dodawać?

środa, 16 lutego 2011

Moc przyciągania pieniądza

By flickr.com
Jaki jest najłatwiejszy sposób, by zdobyć pieniądze? Po prostu je oddaj! Moc dawania powoduje, że to co ofiarujemy, otrzymamy w zwiększonej ilości.

"Generalna zasada mówi, że im więcej dajesz tym więcej otrzymujesz. To wszystko bardzo piękne, ale wierzę, że niezrozumienie tego wspaniałego sekretu może być łatwo wyjaśnione, kiedy całą zasadę potraktujemy jak proste następstwo prawa dawania. Następstwo to nie jest coś, co ty robisz, ale dlaczego to robisz. Intencje i motywacje są wszystkim. To znaczy, że ty powinieneś dawać tylko, kiedy dajesz dla czystej radości dawania. Jeśli ofiarujesz, ponieważ oczekujesz czegoś w zamian, zachowujesz się jak faryzeusz. Wszechświat nie jest małym głuptaskiem. Dawanie, w którym główną motywacją jest chęć otrzymania czegoś w zamian staje się afirmowaniem braku. Mówienie, że ty musisz dostać, ponieważ właśnie coś dałeś jest jak powiedzenie do świata: „Mam za mało”. Twoje przekonanie potwierdzi się już wkrótce." - z książki Joe Vitale "Największy Sekret Robienia Pieniędzy".

I tutaj właśnie tkwi haczyk! Jeżeli dajesz komuś pieniądze, nie rób tego z poczuciem, że coś tracisz, nie rób tego, jeżeli towarzyszą Ci złe emocje w związku z tą sytuacją. Rób to dlatego, że tak dyktuje Ci serce. Oddawaj z radością i satysfakcją, że możesz komuś pomóc. Jeżeli będziesz tak postępował, a nie tylko liczył, że "Jak dam to 20 złotych, to dostane 100", to Prawo Dawania zadziała w Twoim przypadku i pieniądze wrócą do Ciebie w większej ilości!

Nie odcinaj się jednak od strumienia obfitości; jeżeli ktoś ofiaruje Ci pieniądze i towarzyszą mu pozytywne emocje, to po prostu je przyjmij. Nie odrzucaj tego, co do Ciebie spływa.

Czym jest praktyka niepoparta teorią? Spróbuj tego w swoim życiu. Ofiaruj komuś pieniądze, konkretnej osobie bądź fundacji. Czyń to z radością i uczuciem spełnienia. Przecież pomaganie innym to fantastyczna rzecz. A jak już to zrobisz, obserwuj efekty...

środa, 9 lutego 2011

Teraz kreujesz swoją rzeczywistość

http://www.7essentiallaws.com/img/mountain%20top.JPGTeraz. Właśnie w tym momencie, w tej oto chwili kreujesz swoją przyszłość. I zapewne często robisz to zupełnie nieświadomie. Bo kreowanie to nie tylko czas wizualizacji/afirmacji, to także codzienne życie.

Nie sposób oczywiście kontrolować wszystkich myśli; zapewne zdarzy się, że najdzie nas jakieś negatywne wspomnienie, dopadnie zwątpienie czy znużenie. W takiej chwili najważniejsze jest, by natychmiast reagować i zastępować destrukcyjną myśl pozytywną. To nie tylko nie pozwoli wprowadzić nas w jeszcze większy "dołek", ale i sprawi, że negatywna postawa nie spowoduje "zniekształcenia" naszej rzeczywistości czy przyszłości. Zresztą nie ma się co martwić tą kwestią, że pomyślało się przez chwilę źle, bo pozytywna myśl jest dużo silniejsza od negatywnej.

Znajdź sposób, by być szczęśliwym, usatysfakcjonowanym już teraz. Będąc przepełniony dobrymi emocjami w tym momencie, sprawiasz, że Twoja przyszłość kreuje się w jasnych barwach. Oglądnij film, posłuchaj muzyki, poczytaj, spotkaj się z kimś - niech tylko przyświeca Ci dobry humor, bo kreujesz cały czas. Miej to na względzie, a zaczniesz szybko wyrzucać negatywne myśli ze swojej głowy.

Zamartwianie, przygnębienie... to tak naprawdę nie ma sensu. Co Ci z tego, że pomartwisz się, zdołujesz? Nie tylko będziesz się źle czuł - fizycznie i psychicznie - ale do tego sprawisz, że spotkają Cię niemiłe doświadczenia. To właśnie dlatego sprawdza się przysłowie "Nieszczęścia chodzą parami". Spróbuj zrobić wszystko, by poczuć się dobrze, patrz na sprawy z pozytywnej strony, bo zawsze jest wyjście.

Jak wcześniej pisałem nie sposób kontrolować wszystkich myśli, więc ważne jest wyrobienie sobie nawyku pozytywnego myślenia. Jak to zrobić? Powiedz życiu "tak"! Otwórz się na nie, doceń kolejny dzień, doceń to co masz, doceń siebie; wdzięczność ma naprawdę wielką siłę. Bądź życzliwy dla ludzi, rozpoczynaj dzień z uśmiechem i staraj się go utrzymywać (nie jednak na siłę) - niech takie nawyki "pozytywnego zachowania" wejdą Ci w podświadomość, a zmienisz swoje nastawienie do świata. 

Zachowuj zatem optymistyczne nastawienie oraz dobry humor. Zmień swoje nawyki na pozytywne i staraj się nie zbaczać na negatywne tory, bo właśnie w tym momencie tworzysz swoją przyszłość.

środa, 2 lutego 2011

Afirmacje

Tym razem poruszę temat afirmacji, których to jestem "fanem"; dużo częściej afirmuję, niż wizualizuję. Czym jest to spowodowane? Po pierwsze dużo łatwiej ubrać w słowa nasze - nazwijmy to -  "oczekiwania" niż wizualizować każdą sprawę z osobna, jak zdrowie, dobrobyt, szczęście itd. Afirmacja pozwala umieścić to w jednej krótkiej modlitwie. Po drugie niekiedy zdarza się, że trudno nam sobie coś wyobrazić i właśnie wtedy w sukurs przychodzi afirmacja. Po trzecie zaś, powtarzając pewne formułki łatwiej zakorzenić je w podświadomości, dzięki czemu wykorzeniamy negatywne schematy.

Nie twierdzę, że afirmacja jest lepsza niż wizualizacja; to są różne techniki i jest indywidualną sprawą, która będzie dla nas skuteczniejsza.

Te dwie metody łączą jednak wspólne cechy - wiara i emocje. Afirmując niezwykle ważne jest, by wierzyć w to, co sobie mówimy, uznać że to materializuje się naszym życiu. Nic nam bowiem po takim 'klepaniu na pokaz', musimy dać tej modlitwie afirmatywnej siłę. Jeżeli już wierzymy, w to co powtarzamy, to nieodłącznym elementem powinny być pozytywne emocje temu towarzyszące, jak ulga czy radość.

Podświadomość powinniśmy karmić 'ciepłymi' słówkami, takimi, które dobrze nam się kojarzą. Błędem jest mówienie "Nie jestem już biedny", bo afirmując skupiasz się właśnie na tym niedostatku. Afirmując musimy myśleć tylko o pozytywnych aspektach, a nie o braku pieniędzy, zdrowia itd.

Dlatego tak ważne jest, by szukać odwrotności, pozytywnych stwierdzeń. Nie afirmuj: "Nie boli mnie już gardło", tylko "Zdrowieję z dnia na dzień", unikaj "Nie jestem leniwy", a zastąp to "Palę się do pracy". 

Afirmacje pozwalają pozbyć się też programów, które w jakiś negatywny sposób oddziałują na nasze życie, powodując różne uczulenia, wstręty czy fobie. Jeżeli na przykład zjedzenie jakiejś potrawy wywołuje u Ciebie wysypkę, powtarzaj: "Cokolwiek jem lub przyjmuję wpływa na mnie dobrze. Mój organizm znakomicie funkcjonuje, czyniąc mnie okazem zdrowia. Wypełnia mnie spokój i Moc. Delektuję się każdą potrawą".

Najlepiej afirmować tuż przed zaśnięciem i zaraz po obudzeniu. Wtedy bowiem bariera pomiędzy świadomością i podświadomością jest bardzo cienka i łatwiej będzie nam zasiać pewne treści w podświadomym umyśle.

Afirmuj kilka minut dziennie o wybranych porach. Niech wejdzie Ci to w nawyk, a treści modlitwy - wzmocnione wiarą i pozytywnymi emocjami - zapadną w podświadomość. Wtedy wszystko to zrealizuje się w twoim życiu, czyniąc je pełnym i harmonijnym.

środa, 19 stycznia 2011

Wiara największą mocą

By flickr.com
Co jest największą duchową mocą? Wizualizacje? Emocje? Afirmacje? Odpowiedź brzmi: Nie. Największą moc ma nasza wiara!

Już od setek lat ludzie wiedzą, jak wielkie rzeczy może zdziałać wiara. Wiedział to już Jezus i inni nauczyciele duchowi w tamtym czasie. Wystarczy zajrzeć do Biblii, by się o tym przekonać: Według wiary waszej niechaj się wam stanie (Mt. 9,29),  Otrzymacie wszystko, o co na modlitwie z wiarą prosić będziecie (Mt 21, 22). To tylko wybrane przykłady z ich ogromnej ilości, które znajdziecie w Biblii, która jest swego rodzaju duchowym przewodnikiem.

Nieważne jednak, jakiego jesteś wyznania czy gdzie mieszkasz; wiara działa dla każdego człowieka dokładnie tak samo. Jest to swego rodzaju umysłowe prawo, czego dobrym przykładem może być efekt placebo. Jesteś w stanie wyleczyć się z każdej choroby - wystarczy, że po prostu w to ślepo uwierzysz. Dlaczego podczas pielgrzymek czy przedziwnych afrykańskich rytuałów dokonywały się cudowne ozdrowienia? Są to Boskie miejsca i sposoby? Bynajmniej. Ludzie, którzy cierpieli jakąś dolegliwość, mieli po prostu niezachwianą, ogromną wiarę, że ta dana metoda czy miejsce ich uzdrowi. Uwalniali w sobie, poprzez wiarę, Nieskończoną Moc, Wyższą Siłę  - czy jakkolwiek to nazwiemy - który leczyła ich całkowicie.

Łatwo sobie zatem odpowiedzieć na pytanie, dlaczego - na przykład - w piątek trzynastego ludziom przydarzają się różne wypadki. Wierzą po prostu, że jest to pechowy dzień, a to sprowadza na nich nieszczęśliwe zdarzenia. Tak samo dzieję się z innymi zabobonami  i irracjonalnymi przekonaniami.

Znam wielu ludzi, którzy sądzą, że do niczego się nie nadają. Twierdzą, że na niewiele ich stać, mają trudne życie i spotykają ich same problemy. Jest to oczywiście prawda, wiodą takie bezbarwne życie, bo dają temu wiarę - myślą o tym, jacy to są beznadziejni, ściągając na siebie kolejne negatywne sytuacje i zdarzenia, a nawet choroby. Dopóki nie zmienią sposobu myślenia i nie uwierzą, że są stworzeni do zwycięstwa i czekają na nich same obfitości, dopóty będą wiedli marny żywot.

Wiara jest więc największą duchową mocą. Wizualizacje czy afirmacje są, owszem, bardzo przydatnymi narzędziami w kreowaniu naszej pięknej rzeczywistości, ale gdy nie damy wiary temu, co sobie wyobrażamy czy wmawiamy, to też nas nie spotka. W tym właśnie kryje się głęboka prawda słów:  Otrzymacie wszystko, o co na modlitwie z wiarą prosić będziecie.

wtorek, 18 stycznia 2011

Poczuj się dobrze... Teraz!

Kolejny piękny, inspirujący filmik. Niesie w sobie przesłanie i wyjaśnia działanie naszego umysłu oraz... pozwala poczuć się dobrze w tym momencie :)


Takich przesłań nigdy za wiele. Pamiętaj - jest tylko teraźniejszość!

sobota, 15 stycznia 2011

Działaj!

By flickr.com
Działanie, działanie... ono jest tak naprawdę najważniejsze. Można gromadzić ogromne nakłady wiedzy, czytać kolejne książki i artykuły, ale najważniejsze jest działanie. Bo właśnie działaniem można nazwać wizualizację czy afirmację. Wykorzystaj wiedzę, wiedz, że posiadasz moc i jesteś zdolny do wszystkiego!

Nie odkładaj niczego na później. Zapewne często zdarzyło Ci się, że mówiłeś "zrobię to za dwadzieścia minut" podczas gdy czas leciał, a Tobie jeszcze bardziej nie chciało się robić danej rzeczy. W końcu odłożyłeś to na następny dzień, aż ten "dzień" przeobraził się w tygodnie, jak nie miesiące. A sprawa leżała nietknięta.

Przed działaniem często zatrzymuje nas lęk i strach. Ile to razy zdarzyło się, że miałeś jakąś szansę, ale nawet nie próbowałeś jej wykorzystać, bo paraliżował Cię strach? Najczęściej tyczy się to niwy relacji ludzkich; boimy się kogoś poznać, zagadać, bo daje o sobie znać niepewność. Zastanawiamy się, jak ta osoba nas przyjmie, czy się spodobamy, czy uda nam się nawiązać dalszy kontakt. Tak się zastanawiamy przez kolejne dni, a okazje ulatują, my staczamy się jeszcze bardziej w dół strachu przed porażką i w końcu osiadamy na mieliźnie.

"Co powiedzą inni?" - ileż razy takie kłamliwe stwierdzenie nas blokowało? Zapewne wystarczająco dużo, by coś zmienić! Nieważne, co ktoś powie, nieważne, że ktoś nas obgada nas czy zacznie się śmiać. Tak postępujący ludzie mają problemy z samymi sobą i poprzez takie zachowanie próbują się dowartościować. Pamiętaj: Nie myśl, co powiedzą inni, tylko rób to, co dyktuje Ci serce. Sam kreujesz swoją rzeczywistość, więc nie musisz zwracać na nikogo uwagi. I nie mam tutaj na myśli egoizmu, ale po prostu zdrowy rozsądek.

Nie bój się swoich marzeń. Masz - przykładowo - pomysł na dobrą książkę i zamierzasz spróbować coś napisać? To po prostu zrób to, usiądź i pisz! Znam człowieka, który cały czas przekonywał, że zacznie czytać artykuły na temat duchowości. Przekładał to jednak z kolejnego dnia na następny i w końcu nadal tkwi w tym samym miejscu! Nie muszę chyba pisać, jak dużo stracił; wnętrze ma bowiem ogromne znaczenie.

Masz ochotę poznać daną osobę? Wydaje Ci się, że może to być wartościowy człowiek, który ma podobne zainteresowania do twoich? To po prostu ją poznaj; podejdź i zagadaj, napisz, zrób chociaż jeden, pierwszy (często najtrudniejszy) krok, a sprawa potoczy się z górki. Pamiętaj jednak, by nic nie przekładać, TERAZ jest najlepszy moment na działanie.

Napisałem kiedyś: "Każda zmiana w naszym życiu, zwłaszcza ta stosunkowo większa budzi lęk i zakłopotanie. Boimy się poznawać/doświadczać nowych rzeczy, jesteśmy przyzwyczajeni do starych, oklepanych doświadczeń. Trzeba sobie uzmysłowić, że nasz lęk i negatywne myśli są nieracjonalne. Gdy idziesz w nocy ulicą, budzi się w Tobie lęk, ale gdy jest dzień, zachowujesz spokój - wszystko przez umysł. Tak samo jest z różnymi nowymi sprawami w naszym życiu - zmianą szkoły, nową pracą, nowym miejscem zamieszkania i tak dalej." Bardzo podobnie sprawa ma się z działaniem, boimy się coś zrobić, martwimy na zapas, paraliżuje nas strach przed porażką, podczas gdy czynność, którą chcemy wykonać okazuje się wcale nie jest tak przerażająca, ba, z poczynienia danych kroków do realizacji celu może wystąpić wiele dobrodziejstw. Może ta rzecz, którą zrobisz zmieni twoje życie - będziesz szczęśliwym człowiekiem, żyjącym w luksusach?

Szczęściu trzeba dopomóc; owszem, wizualizacja i afirmacje to ogromna siła, ale gdy te wszystkie dobre dla nas wizje 'wzmocnimy' działaniem, to efekt będzie dla nas powalający! 
Kiedy zrodzi się w Twojej głowie pomysł, to zrealizuj go, a nie czekaj, aż zrobi to za Ciebie ktoś inny.
Rozgraniczam jednak 'działanie' od 'harowania'. Nie chodzi mi o to, by w pocie czoła pracować, od dnia do nocy, by wieść dobre życie (najłatwiejsza droga jest zawsze najlepsza), ale wdrażać pomysły, które zrodzą się nam w głowie; iść za głosem wnętrza i nie bać się nowych przedsięwzięć - to jest właśnie działanie.

Przełam swoje negatywne nawyki. Być może jesteś specem od przekładanie spraw na później - natychmiast to zmień. Wyznacz sobie na początku jakieś drobne zadania i rusz do pracy; gdy tylko musisz coś zrobić, to ZRÓB TO TERAZ, bez odkładania. (Nie czekaj. Pora nigdy nie będzie idealna - Napoleon Hill). Podczas gdy będziesz tak postępował, to wykształci się w Tobie nowy nawyk - nawyk działania. 
Poddający się – nigdy nie wygrywa, a wygrywający – nigdy się nie poddaje.
                                                                                                                   Napoleon Hill

Nie bój się działać, nie bój się wykorzystywać swych szans. Nie obawiaj się porażki, bo to, czego najbardziej się obawiasz, przyjdzie do Ciebie. Zrób to, co chcesz zrobić, nie stój bezczynnie. Poczyń chociaż pierwszy krok, a później wszystko pójdzie z górki. Rozwijaj się, spraw by twoje życie nabrało kolorów, realizuj swoje pasje, poznawaj nowych ludzi, po prostu działaj i żyj najpełniej, jak się da!

piątek, 14 stycznia 2011

O co chodzi z tym przyciąganiem?

Tytułowe pytanie może sobie zadać każdy, kto praktykuje Prawo Przyciągania i dochodzi do wniosku, że gdy "odpuszcza", czyli zapomina o swoim pragnieniu czy zaniechuje sekretowych praktyk, odnosi efekt, który chciał osiągnąć, podczas gdy wcześniej nic takiego nie miało miejsca. O co w tym tak naprawdę chodzi? Czy tak zwane "porzucenie pragnienia" jest dobre, czy to w ogóle coś pomaga? Istnieją różne teorie. Jedni twierdzą, że mamy nadal trwać, wizualizować i pragnąć, drudzy natomiast, że podczas chwil 'wytchnienia' mają efekty, taka też 'rezygnacja' oznacza, że 'zamówienie zostało przyjęte'. Sam miałem sytuację, gdy nie wizualizowałem około dwóch tygodni, a nagle moje pragnienie się spełniło, a była to rzecz naprawdę mało prawdopodobna.

Postanowiłem rozwiać wątpliwości, więc o opinię spytałem człowieka, który o Prawie Przyciągania wie dużo, czyli Tomasza Jaworskiego, administratora strony http://sekretwpraktyce.pl/.

Co mi odpowiedział? Głównie chodzi, o oddanie się "mentalności efektu":
"Oddanie się mentalności efektu? Już tłumaczę. Pragnąć możesz na dwa sposoby. Pierwszy sposób: pragniesz czegoś i praktykujesz Sekret, wydaje Ci się że czynisz dobrze - używasz praktyk, mając w świadomości dlaczego to robisz (aby przyciągnąć efekt), jesteś więc w większym lub mniejszym stopniu zmotywowany brakiem spełnienia, lub aby być bardziej dokładnym: masz w świadomości zawsze tą informację: "Praktykuję, aby przyciągnąć" - która jest równa przekazowi: "Praktykuję, bo NIE MAM".

Możesz też pragnąć w inny sposób, który nazywam oddaniem się mentalności efektu. W tym ujęciu termin "pragnienie" nie jest już zbyt trafny, tak naprawdę bowiem w tym przypadku żyjesz efektem, żyjesz wizją efektu. Bez obecnej w Tobie świadomości braku, bez motywowania się brakiem, bez informacji że praktykujesz, aby przyciągnąć, aby zapełnić brak. Oddajesz się wizji, aby żyć w spełnieniu wewnątrz już dziś, i to jest jedyna motywacja, której fizyczne następstwa (przyciąganie) stanowią efekt uboczny.

Odpuszczenie rozumiane jest często opacznie, gdyż wszystkie sekretowe praktyki jest bardzo łatwo rozumieć opacznie: jako coś, czego celem jest zapełnienie braku. "Zapełniając brak" tylko go tworzysz, nie można niczego zapełnić pustką, świadomością pustki.

 Budep Ja pokazuję Tobie to co nazywam prawdziwym odpuszczeniem, odpuszczenie o którym Ty piszesz, i o którym wspomina wiele innych osób, to zjawisko polegające na tym, że przestajesz Sobie szkodzić, poprzez porzucenie wizualizacji podszytych mentalnością braku (świadomością braku), stąd efekt jeśli następuje, może nastąpić za przyczyną tego, iż przestałeś Sobie szkodzić. To jest jakaś taktyka, ale nie stanowi żadnego szczytu, jest daleko od szczytu możliwości sensownego przyciągania, a więc mentalności efektu.

Docenienie stanowi paliwo kreacji, docenienie oraz wdzięczność nawet za to, co widzisz już dziś fizycznie.

Prawdziwa potrzeba stanowi bowiem prawdziwe pragnienie, tak silne że siłą rzeczy żyjesz jego pasją."

Cóż mogę dodać? Myślę, że jest to bardzo przekonywujące i po prostu prawdziwe stwierdzenie. Jeżeli więc, przykładowo przyciągasz partnera, tak ważną kwestią jest, być żyć z nim już teraz.