Pokazywanie postów oznaczonych etykietą spokój. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą spokój. Pokaż wszystkie posty

środa, 21 września 2011

Ho'oponopono a Prawo Przyciągania

by flickr.com
 Wspominając o Ho'oponopono, często myśli się o Prawie Przyciągania. Ta hawajska metoda została bowiem niejako 'dokoptowana' do PP jako wspomagacz w przyciąganiu. Jak jest naprawdę i czym różnią się te dwie techniki - o tym we wpisie. 

Ho'oponopono najczęściej w kontekście Prawa Przyciągania prezentowane jest jako znakomita metoda, która pozwala usunąć przeróżne negatywne bloki, dzięki czemu kreowanie staje się efektowniejsze. Czy tak jest? Sądzę, że i owszem; w gruncie rzeczy Ho'oponopono nie ma jednak prawie nic wspólnego z PP. 

Obie nauki bardzo się różnią. Według idei "sekretowej" sami jesteśmy kreatorami własnego życia i tylko od nas zależy jak nam się wiedzie. Ho'oponopono idzie o krok dalej - mówi o odpowiedzialności za wszystko co doświadczamy, chociaż na pozór nie mamy z tym nic wspólnego (patrz poprzedni wpis). Tutaj jednak podobieństwa się kończą.

Dzięki Prawu Przyciągania jesteśmy świadomymi kreatorami własnej rzeczywistości - tak naprawdę nie do końca jest, bo umysł przyswaja tylko kilkanaście z wielu milionów informacji, którymi jest w każdej chwili bombardowany. Ho'oponopono to uwzględnia i pozwala nam oczyścić wszystko, co w jakiś sposób - świadomy bądź nie - pojawiło się w naszym życiu. I tutaj pojawia się zasadnicza różnica. Praktykując Ho'oponopono NIC nie kreujesz, nie przyciągasz. Stosując tę hawajską metodę oczyszczasz umysł i dajesz władzę Boskiej Mocy - dajesz jej zadecydować, co dalej. To jest swoiste poddanie się nurtowi życia w pozytywnym tego słowa znaczeniu. 

Wielu osobom może to oczywiście nie pasować. Dlaczego bowiem nie korzystać z narzędzia tworzenia własnej rzeczywistości, tylko poddawać się czemuś innemu - mogą spytać. Odpowiedź jest prosta: kiedy damy władzę Absolutowi/Boskiej Mocy/Wszechświatowi (jakkolwiek to nazwiesz), sprawy automatycznie zmienią swój obrót. 

Pewnie niejednokrotnie w Twoim życiu waliło się, i to na wielu płaszczyznach. Trudno było wtedy wywołać pozytywne emocje i poprzez Prawo Przyciągania zmienić sytuację. W Ho'oponopono wystarczy, że będziesz regularnie się oczyszczał; nie musisz też wiedzieć jakie jest źródło problemu - Twoim zadaniem jest oczyszczenie. Tylko i wyłącznie.

Znam osoby, które stosowały Ho'oponopono i mówiły "to w ogóle nie działa". Najczęściej używały tej metody doraźnie, rzadko i nieregularnie - wtedy faktycznie może się dziać mało albo właściwie nic. Jak już kiedyś pisałem, Ho'oponopono to nie ekspresowa ścieżka, jest wręcz całkiem odwrotnie.

Czy to w ogóle działa? Muszę z pewnością napisać: tak. Zapoznałem się z wieloma historiami, które miały swój szczęśliwy koniec dzięki Ho'oponopono. Sam też ich doświadczyłem (świeża - kiedy tylko umieściłem "oczyszczacz" na stronie, napisało do mnie więcej osób, niż poprzednio razem wziętych!); co więcej, ta hawajska metoda zawsze pomaga odmienić samopoczucie, spojrzeć z innej strony i wybaczyć sobie. Przede wszystkim wybaczyć sobie i pokochać siebie. To jest Twoja odpowiedzialność, ale i Twoja szansa. Ho'oponopono to szansa na to, by wejść na nową drogę - pokoju i miłości.

poniedziałek, 15 sierpnia 2011

Ho'oponopono cz. 3

http://e84freedom.files.wordpress.com/2011/05/freedom.jpgDotychczas o Ho'oponopono pisałem dwa razy - tu i tu. Od tego czasu cały czas praktykuję tę metodę i nadal jestem nią zafascynowany. Postanowiłem podzielić się spostrzeżeniami i wrażeniami na ten temat.

Gwoli ścisłości - nie praktykuję oryginalnego Ho'oponopono, ale Tożsamość Ho'oponopono, jeszcze lekko zmodyfikowaną przez dr Hew Lena. Tej metodzie jest właśnie poświęcona książka 'Zero Ograniczeń'.

Wszystko wydaje się banalne, powtarzanie czterech fraz jak mantry, które oczyszczają podświadomość. W gruncie rzeczy to faktycznie jest banalne, ale tu nie chodzi tylko nieświadome klepanie tych wyrazów. 

Ideologia Ho'oponopono też jest niezwykle ważna i trzeba ją sobie przyswoić, jeżeli mamy zamiar stosować tę metodę. A samo założenie tej hawajskiej wiedzy nie jest proste - mówi ono bowiem, że jesteśmy całkowicie odpowiedzialni za swoje życie. To można jeszcze zaakceptować, ale trudniej pojąć (a co dopiero według tego żyć!) zasadę, że WSZYSTKO wykreowaliśmy my sami.

Wszystko, to wszystko. Łącznie z tym, że jak ktoś Ci opowie o tym, że ma problem z pieniędzmi, to jest automatycznie Twój problem, bo przecież WSZYSTKO kreujesz, a to, że pojawiła się w Twoim życiu osoba z taką sytuacją, to Twoja odpowiedzialność.

To tylko jeden mały przykład, ale tak naprawdę co tylko doświadczymy, automatycznie jesteśmy za to odpowiedzialni.

Dowiedziałeś się o chorobie ciotki z Ameryki swojego przyjaciela? Jesteś za to odpowiedzialny, to już Twój problem.

Takie postrzeganie rzeczywistości i swojego życia jest dla wielu niemożliwe; wykracza po za ich percepcję. A co dopiero mówić o działaniu według tej ideologii.

Ja spróbowałem żyć według tego. Czasami łapię się na tym, że zamiast oczyszczać się, reaguję w jakiś inny sposób, ale taka sytuacja jest coraz rzadsza. Teraz, jeżeli coś - na przykład jakieś zachowanie - mnie w kimś nie pasuje, to zamiast się denerwować, zaczynam proces oczyszczania powtarzając w myślach "Przepraszam, Wybacz mi, proszę, Dziękuję, Kocham Cię".

Kiedy widzę kłótnię bliskich mi osób, również zaczynam proces oczyszczania, bo to moja odpowiedzialność.

Jeżeli miałbym skrócić główną zasadę Ho'oponopono, to napisałbym: Nie ma żadnego tam. Wszystko jest w Tobie.

Dlatego też jeżeli chcesz uzdrowić jakąś sytuację, musisz oczyścić SIEBIE. Tylko praca nad Tobą może pomóc tym innym osobom.

Ho'oponopono jest tym samym potężnym narzędziem, które oddziałuje dosłownie na cały świat, a to wszystko dzięki Tobie. Czyż nie brzmi to fantastycznie?

Do podświadomości ciągle dostaną się kolejne myśli, obrazy czy powracające wspomnienia. Według dr Hew Lena to właśnie wspomnienia są sprawcą wszystkich nieszczęść i braków w naszym życiu.

Dzięki Ho'oponopono możemy jednak oczyścić podświadomość, zneutralizować i puścić energię. Wtedy to negatywne programy nie siedzą w naszym umyśle, co wiąże się z wieloma korzyściami w naszym życiu. Możesz na przykład doznać inspiracji, podchodzącej wprost od Boskiej Mocy. A jest to dużo bardziej warte niż zwykły pomysł czy intencja, którą sam nadajesz.

Doznałem takiej Boskiej Inspiracji zakładając tego bloga. Było to niesamowite uczucie; wszedłem po prostu na stronę blogger.com, błyskawicznie, bez żadnego zastanowienia wystukałem nazwę 'Z wnętrza', wpisałem potrzebne dane i wszystko było gotowe. Co jednak zadziwiające - zrobiłem to bardzo szybko, bez namysłu - jakbym był sterowany przez Boską Moc.

W życiu masz dwie drogi; oczyszczać się lub nie - rzekł Hew Len. Właściwie to mogę się z tym zgodzić. Kiedy się nieustannie oczyszczamy, powracamy do stanu pustki i doświadczamy nieziemskiego spokoju. Tak właśnie dzieje się, kiedy regularnie stosuje Ho'oponopono - mam pusty umysł, czuję się lekki jak piórko. To fantastyczny dar.

Jeżeli zdecydujesz się pójść tą drogą, to pamiętaj - życie to nieustanne Ho'oponopono. Twoja podświadomość łapie bowiem cały czas kolejne programy, wracają wspomnienia, które blokują Ci dojście do źródła - do Boskiej Mocy. Jeśli będziesz regularnie stosował tę metodę, to zauważysz rezultaty. Wtedy staniesz się Kahi Maluhia - miejscem spokoju.



środa, 27 lipca 2011

Grupowa Medytacja

http://www.saik.pl/media/ckeditor/uploads/2011/05/09/news.jpgAloha! Ruszyło właśnie spore przedsięwzięcie, które zrealizowałem pod wpływem impulsu. Jest to mianowicie grupowa medytacja (TUTAJ)

Medytacja to potężne 'narzędzie', którym możemy wiele zdziałać - dla siebie i dla innych. To nic nie kosztuje i wymaga od Ciebie poświęcenia tylko 15 minut czasu. Zapraszam  zatem do przyłączenia się do wspólnego medytowania i poinformowania o tym innych!

Grupowa Medytacja - KLIK.


PS. Cały czas czekam na zgłoszenia co do poprzedniego projektu. Liczę na Was!

środa, 12 stycznia 2011

Uspokój umysł

Zapewne nie raz się zdarzyło, że natarczywe, negatywne myśli czy wspomnienia nie dawały nam spokoju. Sprawiały one, że nie mogliśmy zasnąć albo po prostu skoncentrować się na konkretnej rzeczy. Jest to nie tylko natarczywe, ale i szkodliwe. Istnieje jednak kilka metod, które pozwolą wyzwolić się spod władzy tych "potworów".

Uchwyć chwilę obecną
Życie teraz i przeżywanie tylko tego, co dzieje się w danej chwili, jest jednym z najlepszych 'lekarstw' na nasz poruszony umysł. Jak poczuć chwilę obecną? Usiądź wygodnie, rozejrzyj się po pokoju, usłysz wszystkie dźwięki, każdy aspekt danej chwili. Oddaj się tylko teraźniejszości. Weź do ręki jakiś przedmiot i oglądaj go, jakbyś zobaczył go po raz pierwszy. Zajrzyj przez okno, świat cały czas jest w ruchu. Czyż ta chwila nie jest piękna? I tak zresztą nie ma nic oprócz teraźniejszości - przyszłość  i przeszłość nie istnieją.

Poddaj się emocjom
Kolejna metoda powiązania z teraźniejszością, to poddanie się negatywnym emocjom. Pozwól, żeby zapełniły Cię całego, nie blokuj ich, niech Cię wypełnią. Nie oceniaj jednak tych uczuć, nie myśl o niczym, tylko poddaj się im. Jednocześnie pozostań obserwatorem własnych odczuć i reakcji z nimi związanych. Jeżeli wytrwasz w stanie owego obserwatora, który tylko odczuwa własny stan emocjonalny i w niego nie ingeruje, nie ocenia, to w końcu przeniknie Cię głęboki spokój. Podczas tego ćwiczenia możesz wyobrażać sobie, jak stoisz obok własnego ciała i tylko obserwujesz je, a dokładniej jego wnętrze i emocje w nim zachodzące.

Wycisz się
Niezwykle ważnym aspektem, który pomaga nie tylko uspokoić się, jeżeli się w nas gotuje, ale i zażegnać natarczywe myśli, jest całkowite wyciszenie. Pójdź w najcichsze miejsce, w jakim możesz się znaleźć. Zajmij najwygodniejszą pozycję, zamknij oczy i po prostu wyłącz umysł. Postaraj się nie myśleć o niczym, wyrzucać wszelkie przychodzące myśli. Na początku może być to trudne, ale później złapiesz pewną 'mechanikę' i pozwoli Ci to wyrzucać wszelkie napływające myśli.

Jak trwoga, to do Boga
Podczas gdy dręczą nas natarczywe myśli, możemy zastosować afirmację czy zwrócić się - wedle naszej wiary - do Boga. Poproś go o pomoc w pozbyciu się negatywnych wspomnień i myśli, poproś o wyciszenie, głęboki spokój, o siłę i jego prowadzenie. Po prostu się pomódl i wyobraź sobie, jak Bóg raczy Cię wszystkim co najlepsze. Innym dobrym sposobem jest czytanie Biblii czy powtarzanie sobie prawd z tejże księgi, które zapadną nam w podświadomość, takich jak: "Pan światłem i zbawieniem moim: kogóż mam się lękać? Pan obroną mojego życia; przed kim mam się trwożyć?" (PS 27, 1), "Nie lękaj się, bo Ja jestem z tobą; nie trwóż się, bom Ja twoim Bogiem. Umacniam cię, jeszcze i wspomagam, podtrzymuję cię moją prawicą sprawiedliwą. Albowiem Ja, Pan twój Bóg, ująłem cię za prawicę mówiąc ci: "Nie lękaj się, przychodzę ci z pomocą"" (Iz 41, 10.13). Jeżeli nie jesteś wierzący, polecam przeróżne afirmacje, jak i formułki, typu: "Przepełnia mnie głęboki spokój, jestem opanowany i pełen zrozumienia. Wszystko się ułoży, jestem tego pewien".

Wizualizacja
Wyobraź sobie spokojne miejsce: góry, ocean, piękny krajobraz, bezludną wyspę. Wczuj się w ową miejscówkę, oddaj się jej i wycisz. Kolejna metoda to wyrzucanie negatywnych myśli. Wizualizuj, jak wyciągasz z umysłu wszystkie destrukcyjne wspomnienia, myśli, uczucia - zobacz je przed sobą i wyrzuć jak najdalej, zgnieć, umieść w koszu, wylej do zlewu/rzeki/czegokolwiek; po prostu pozbądź się ich poprzez ową wizualizację.

Przedstawiłem tu tylko niektóre z metod, które pozwolą Ci się uspokoić. Spróbuj jednak poszukać własnych sposobów, które będą dla Ciebie najskuteczniejsze.